Bobek.

Bobek jest typowym kundelkiem, mieszańcem nie wiadomo ilu ras, niewielkim,
a właściwie całkiem malutkim, ciemnobrunatnej maści cwaniakiem o niebywałej
inteligencji.
Bobek jest dobrze ułożony, nie szczeka po próżnicy – a sądząc po mądrości
błyszczącej w psich oczach – nie szczeka głupot.
Pod tym względem Bobek przerasta niektórych polityków i byłby dobrym ministrem
spraw zagranicznych.
Na ministra finansów pewnie się nie nadaje, umie bowiem liczyć tylko do dziesięciu,
a to zdecydowanie za mało. W odróżnieniu jednak od ministra finansów – Bobek liczy
dobrze i nigdy się nie myli. Sprawdzone.

Gdyby zaszła taka konieczność, Bobek mógłby przeżyć samodzielnie dziesięć dni.
Opiekunowie przeprowadzili test, ustawiając dziesięć miseczek z karmą i Bobek
zjadał zawartość jednej w każdy kolejny dzień.
Mimo to, nikt z domowników Bobka nie zostawi, bo nie chcą sprawdzać czy poradziłby
sobie z tęsknotą i stresem.

Do niedawna Bobek był pensjonariuszem schroniska dla zwierząt, obecnie jest pełnoprawnym
członkiem rodziny, która go wybrała. On zaś – w podzięce – stara się zachowywać zawsze
nienagannie, chętnie i szybko się uczy, nie sprawia kłopotów i wielką miłością darzy
cała rodzinę bez wyjątku, nawet kotkę Szajbę, która nie była początkowo zachwycona nowym
członkiem rodziny. Z czasem jednak dyplomata Bobek skradł kocie serce w całości.

Kiedyś malowałam pędzlem, teraz słowem, nigdy nie byłam w tym dobra, tak jak w okazywaniu uczuć. Jednak dobry jest każdy sposób żeby je z siebie wyrzucić. Zanim cię uduszą.

7 komentarzy

  1. ~Phoenix(L)k · 8 stycznia 2018 Odpowiedz

    Miałem psa… nie wiem, czy dam radę mieć drugiego… to nadal boli… mimo, że minęło już ponad 10 lat

    • ~kobieta-nie-typowa · 12 stycznia 2018 Odpowiedz

      Doskonale cię rozumiem. I też mówiłam że nie dam rady. Wówczas los sprawił, że trafiłam do schroniska i wyjechałam stamtąd jako właścicielka największego psiego nieszczęścia. Dzięki temu sunia dostała szansę na szczęśliwe życie, a ja na tyle miłości, ile można sobie tylko wymarzyć. Bobek też trafił do swoich właścicieli ze schroniska.

      • ~Phoenix(L)k · 16 stycznia 2018 Odpowiedz

        u mnie jest jeszcze inny problem… nie chcemy, by pies zostawała sam w domu przez 10 godzin… A – póki mama nie przejdzie na emeryturę – co najmniej raz w tygodniu pies byłby na to skazany

  2. ~Matylda · 10 stycznia 2018 Odpowiedz

    Zwierzę w domu cieszy nieraz bardziej, niż członek rodziny – jak kiedyś powiedziała moja sąsiadka. Aktualnie w naszym domu mieszkają jedynie misie (pluszowe), ale mam ukochaną kicię w rodzinie i jej fotka jest moim avatarem na nowo złożonym blogu. Tak, tak, dałam się namówić na powrót. Nie wgrałam treści z blog.pl, bo doszłam do wniosku, że kto miał przeczytać to przeczytał, a ilość bajtów do wykorzystania jest ograniczona.
    Byłabym rada gdybyś przeniosła się na platformę wordpress.com (darmowe blogi), trzeba tylko uważać z wyborem motywu, bo niektóre są odpłatne. Mogłabym dodać link do Twojego bloga, bo tymczasem nie rozgryzłam jeszcze jak dodać link do strony należącej do innej platformy. :)

    • ~Matylda · 10 stycznia 2018 Odpowiedz

      Hurrra! Udało mi się dodać link do Twojego bloga. :)

    • ~kobieta-nie-typowa · 12 stycznia 2018 Odpowiedz

      Nie ukrywam, że mnie cieszy Twój powrót do blogowania. Sama również miałam zamiar zrezygnować, ale przyjaciółka mnie przekonała i przypuszczam, że mój blog też trafi na wordpress.com. Potrzebuję jednak trochę czasu. Muszę dojść do siebie po ciężkich przejściach i chorobie. Pozdrawiam.

Odpowiedz na „~kobieta-nie-typowaAnuluj komentarz