Nie chcę pisać o tym co mnie boli…

Nie było życzeń świątecznych ani noworocznych, nie miałam do tego głowy,
a zresztą – większości dobrze życzę przez cały rok.
Nie wszystkim – nie jestem bowiem hipokrytą, wiec każdy ma ode mnie to
na co zasłużył.
Nie chcę pisać o sprawach bolesnych, jak milczący telefon w hospicjum…
Telefon, który miał być ratunkiem o każdej porze dnia i nocy…
Pod warunkiem, że ktoś tam po drugiej stronie podniesie słuchawkę…
Nie chcę pisać o zbyt słabych środkach przeciwbólowych dla umierającego -
nadal chyba niektórzy lekarze boją się, że się zdąży uzależnić od morfiny…
Nie chcę pisać o beznadziejnych Świętach i Nowym Roku, ani o tym ilu bliskich
pożegnałam w starym roku, oraz komu to zawdzięczam…
Stary rok odszedł zabierając nadzieję, że następny będzie lepszy.
Bóg z nim, czy diabeł – wszystko mi jedno!

Słucham, czytam, patrzę i myślę: Przecież to niemożliwe, żeby ludzie byli tak głupi!
Po chwili jednak dociera do mnie że jednak są…
Mam ochotę wtedy zaszyć się w jakiejś głuszy, gdzie nie stanęła ludzka stopa, ani tym
bardziej drwale Szyszkodnika. Tylko gdzie jest to miejsce?

Kiedyś malowałam pędzlem, teraz słowem, nigdy nie byłam w tym dobra, tak jak w okazywaniu uczuć. Jednak dobry jest każdy sposób żeby je z siebie wyrzucić. Zanim cię uduszą.

1 komentarz

  1. ~Phoenix(L)k · 8 stycznia 2018 Odpowiedz

    Mimo wszystko warto być dobrej myśli i żyć – choćby na przekór całemu światu

Zostaw odpowiedź