Mieszane uczucia…

„Mam mieszane uczucia…” To słowa kobiety, lekarza, człowieka,
który urodził się po to by być lekarzem i zrobił wszystko by być
PRAWDZIWYM LEKARZEM.
Rzecz dotyczy protestu lekarzy rezydentów.
Ja też mam mieszane uczucia.
Nie tylko jeśli chodzi o lekarzy rezydentów.
Ufam bowiem, że wśród nich będą PRAWDZIWI LEKARZE.
Ufam że jak najwięcej…
Oby…
Wiem że nie mają lekko. Niekończące się dyżury, niskie pensje,
brak sprzętu…
Czy zawsze?
Nie jestem obiektywna.
Patrzę na „służbę zdrowia” z perspektywy takich przypadków jak mój,
mojego brata, teścia, Mateusza…
Ten miał z nas wszystkich najmniej szczęścia. I tylko 22 lata.
Umarł w szpitalu, gdzie był sprzęt, tyle że w jego przypadku
nie użyty. Pierwszy błąd w sprawie Mateusza popełnił lekarz rodzinny.
Zdiagnozował u niego zapalenie płuc, stwierdził powiększoną komorę
serca, zapisał antybiotyk i na tym koniec.
Po miesiącu Mateusz trafił na SOR. Z objawami duszności, bardzo złym
samopoczuciem, bólami przy najmniejszym wysiłku.
Dla mnie to objawy niewydolności układu krążenia.
Dla lekarza na SORze „nie ma potrzeby hospitalizacji, proszę wrócić
jeśli objawy nie ustąpią”.
Nie ustąpiły. Przeciwnie. Mateusz wrócił następnego dnia, w jeszcze
gorszym stanie niż poprzednio.
Zdiagnozowano zapalenie płuc i wysłano do szpitala klinicznego,
specjalizującego się w chorobach układu oddechowego.
Przyjęty na oddział Mateusz dusi się, nie może mówić, wymiotuje krwią,
siedzi na sali szpitalnej z tlenem podają mu leki przeciwkrwotoczne.
Cały ten czas nie widzi lekarza.
Jest przecież długi majowy weekend…
Nad ranem umiera.
Sekcja zwłok Wykazuje Ze przyczyną śmierci była zatorowość płucna.
Prawdopodobnie przewlekła. Łatwo pomylić z zapaleniem płuc bo objawy
podobne. Tyle, że nie powoduje powiększenia komór…
Lek przeciwkrwotoczny przy zatorowości płucnej = śmierć.
Prawdopodobnie śmierć nastąpiłaby i bez tego.
Co mówi lekarz rodzicom widząc wyniki sekcji?
„Mateusz był praktycznie nie do uratowania. Wszystkie jego narządy były
przekrwione. Sam nie wiedziałbym od czego zacząć. Za późno trafił do
szpitala. Nie ma w tym niczyjej winy…”
A czego on się spodziewał przy zatorowości płucnej nieleczonej???
Lekarz…
Najbardziej boli mnie to, że Mateuszowi nikt nawet nie próbował naprawdę
pomóc… Błąd za błędem…
Zdaję sobie sprawę, że sprzęt diagnostyczny nie pomoże, jeśli nie zostanie
użyty. Choćby nawet stał na każdej sali szpitalnej.
Teraz mam powody by bać się o kolejnego członka rodziny.
Długo utrzymująca się chrypka. Zdaniem pierwszego lekarza – nic niepokojącego.
W środę na onkologię…
Zdaje sobie sprawę że sześć lat studiów nie wystarczy aby być dobrym lekarzem.
Ilu z nich zdaje sobie z tego sprawę?

Kiedyś malowałam pędzlem, teraz słowem, nigdy nie byłam w tym dobra, tak jak w okazywaniu uczuć. Jednak dobry jest każdy sposób żeby je z siebie wyrzucić. Zanim cię uduszą.

4 komentarzy

  1. Jo-An · 16 października 2017 Odpowiedz

    Matylda, nawet sobie nie wyobrażasz, jak dobrze cię rozumiem. Nie będę się rozpisywać, bo u siebie też poruszyłam ten temat właśnie. Powiem jedynie, że też mnie to martwi. Z jednej strony rozumiem…z drugiej jestem wkurzona, bo zawsze tymi najbardziej poszkodowanymi są pacjenci…

  2. ~Phoenix(L)k · 19 października 2017 Odpowiedz

    1) Mam nadzieję, że z tą chrypką to robisz z igły widły
    2) Tak – zarabiają za mało… tak samo, jak wielu innych na państwowym garnuszku… Osiągną cel? Po tygodniu będzie głodówka nauczycieli…

    Podwyżki – jak najbardziej… ale nie drogą protestów…

    Uprzedzam – mam świadomość, że to jest niestety jedyna skuteczna metoda:(

    • ~kobieta-nie-typowa · 23 października 2017 Odpowiedz

      Wygląda na to, że jednak nie. Teraz dwa tygodnie niepewności, w oczekiwaniu na wynik, ale zmiany są nie tylko w krtani, co nie wróży nic dobrego.
      Tak się utarło, że środowiska, które liczebnością i znaczeniem reprezentują jakąś siłę mają szanse coś wywalczyć. Jednak uważam, że lepiej dać tym co robią cokolwiek, niż dawać tym którzy nic nie robią…

Zostaw odpowiedź