Imiona pożądane, imiona niechciane, czyli – co komu do tego…

Temat imion, a właściwie niezrozumiałej dla mnie tendencji
ośmieszania niektórych, już kiedyś poruszałam na blogu.
Nie ma jednak miesiąca, abym na Onecie, czy Fb. nie znalazła
jakiegoś prowokującego artykułu i gównoburzy z tym związanej.

Oto ostatni.
„Co kilka lat w Polsce zmienia się moda na imiona.
Jakiś czas temu na topie była Amelia, Zuzanna czy Kacper,
a obecnie prym wiodą m. in. Hania, Lena i Szymon.
Są też imiona, z których ludzie się wyśmiewają.
Należą do nich Janusz, Dżesika, Nikola i Brajan.
Większości osób kojarzą się z obciachem oraz środowiskiem
patologicznym.
Mimo wszystko nadal nie brakuje chętnych do nadawania swoim
dzieciom właśnie tych imion.
Niektórzy przekonują wręcz, że są piękne i nie powinno się
utożsamiać ich z biedą umysłową.
Tak jak w każdym przypadku są one kwestią gustu.

Ilona ma dwoje dzieci. Jej najstarszy syn nosi imię Brajan.
Kobieta ma dość naśmiewania się ludzi z tego imienia i próbuje
nas przekonać, że jest normalną kobietą, a wyboru dokonała
świadomie i wcale go nie żałuje.

- Mój syn ma osiem lat i bardzo cierpi z powodu szyderstw
i złośliwych uwag na temat swojego imienia.
Koledzy i koleżanki ze szkoły są bezlitośni.
Przykro jest mi to mówić, ale nauczyciele także.
Poza tym nie tylko środowisko szkolne dopuszcza się uszczypliwości
wobec Brajanka. Wszędzie, gdzie tylko musi podać swoje imię,
spotyka się ze złośliwymi uśmiechami i niedowierzaniem.
Np. zwierzył mi się, że jedna z nauczycielek parsknęła śmiechem,
gdy po raz pierwszy czytała listę.
Zatrzymała się przy Brajanie i skomentowała, że „rodzice zaszaleli”.
Kilka dni później udałam się do szkoły, żeby złożyć skargę na tę
nauczycielkę. Udało mi się dopiąć swego i Brajan został przez nią
publicznie przeproszony.
Mówił mi jednak, że przez ten incydent kobieta wyraźnie go nie
lubi i nie zawsze traktuje sprawiedliwie.”

Dlaczego ludzie twierdzą, że nadanie takiego czy innego imienia
może dziecko uszczęśliwić lub wręcz przeciwnie?
Jeśli środowisko w którym żyjemy reaguje normalnie – nie będzie
to miało żadnego znaczenia, czy to Brajan, Janusz (tego już zupełnie
nie rozumiem), czy też Łukasz czy Mateusz, lub Szymon.
Tak więc zdanie „Dając dziecku takie akurat imię, sprawisz, że
będzie nieszczęśliwe i wyśmiewane” powinno brzmieć: „nazwij
tak swoje dziecko, a my już sprawimy żeby było nieszczęśliwe,
szydząc z niego i z ciebie, nazywając patologią, itp.”

Drugi argument, to porównanie jak będzie współbrzmiało dane imię
z nazwiskiem, a tu podawane najczęściej przykłady to Bajan Bigos
i Dżesika Kiełbasa.
Przecież nazwisko dziecka znane jest rodzicom jeszcze przed
urodzeniem, to nie jest coś, co spadnie na nich w drodze losowania.

Kolejnym argumentem jaki słyszę to: „należy wybierać polskie imiona…”
I tu następuje wyliczanka imion, które wcale nie są polskie.

Jest wiele takich imion które mi się za grosz nie podobają, w tym
być może są i te wyżej wymienione. Celowo napisałam „być może”, bo to
moja i tylko moja sprawa, tak jak sprawą rodziców jest wybór imienia.
Jedne nam się podobają bardziej, inne mniej, jeszcze inne wcale.
To nie jest jednak powód, aby piętnować kogokolwiek, a już na pewno
nazywać patologią.
Nawet, jeśli – jak sugerują ci co najwięcej mają w tej kwestii do
powiedzenia – wybór taki powodowany jest „biedą umysłową”, to taka
bieda wcale nie musi oznaczać patologii, a sądząc po ilości i jakości
komentarzy pojawiających się pod każdym publicznym artykułem na ten
temat – bieda umysłowa to u nas zjawisko dość powszechne.

Kiedyś malowałam pędzlem, teraz słowem, nigdy nie byłam w tym dobra, tak jak w okazywaniu uczuć. Jednak dobry jest każdy sposób żeby je z siebie wyrzucić. Zanim cię uduszą.

15 komentarzy

  1. ~Matylda · 26 sierpnia 2017 Odpowiedz

    Moda na imiona nie idzie z duchem czasu. Jetem za wprowadzeniem imion: Interneta i Smartfoniusz.

    A tak poważnie, to popieram kultywowanie nadawania imion występujących w rodzinie, ale bez sięgania do czasów Piasta Kołodzieja.

    • ~kobieta-nie-typowa · 26 sierpnia 2017 Odpowiedz

      Niekoniecznie należy podążać za modą w temacie imion, bo to skutkuje tym, że na dziesięć dziewczynek w grupie przypada czasem osiem Julek, czy Zuzek.
      Można w myśl rodzinnej tradycji, ale często efekt bywa ten sam, tyle że w rodzinie. Dla mnie najważniejsza jest akceptacja czyjegoś wyboru, bo to jego niezbywalne prawo, a trzy czwarte imion ogólnie akceptowanych, kiedyś również było uważane za fanaberie i dziwactwo. Tyle, że niekoniecznie szykanowano i ośmieszano publicznie ich posiadaczy.

      • ~Matylda · 27 sierpnia 2017 Odpowiedz

        Natalia Siwiec nazwa swoja córeczkę Mia. Być może mamusia jest wielką sympatyczką amerykańskiej aktorki, która nazywa Mia Farrow, ale jest raczej pewne, że córeczka Natalii swojej imienniczki nie spotka.

        Osobiście nie przywiązuje wagi do tego kto jak ma na imię, czy pasuje ono do nazwiska.

        • ~kobieta-nie-typowa · 29 sierpnia 2017 Odpowiedz

          Tak się składa, że mamy małą Mię w rodzinie. Co prawda nie mieszka w Polsce (i pewnie nigdy nie będzie), ale swojej słynnej imienniczki również raczej nie pozna ( nie ten kierunek) Co najdziwniejsze, imię zostało nadane właśnie po to aby się za bardzo NIE wyróżniać ( również jeśli chodzi o współbrzmienie z nazwiskiem) w swoim środowisku. I tu zaskoczenie – będąc w miejscach tłumnie odwiedzanych przez rodziców z dziećmi w Polsce, co chwila słyszę: Mia, Mia, Mia… Tak że mała Mia Siwiec swojej sławnej imienniczki może nie spotka, za to będzie spotykała te mniej sławne na każdym kroku.

  2. ~Paweł · 26 sierpnia 2017 Odpowiedz

    To chyba temat na jakąś pracę socjologiczną. Jak ważne są imiona, szczególnie w połączeniu z nazwiskiem, wiedzą najlepiej ci, którzy chcą zyskać lub zyskali popularność. Często nawet nie mamy pojęcia, że jakiś aktor czy piosenkarka nosił w przeszłości inne imię.
    Naśmiewanie się z dziecka przez nauczycielkę? Kobieta rzeczywiście odleciała, sama wystawiła sobie notę…
    Janusz? Wystarczy wpisać w wyszukiwarkę: Janusz i Grażyna. Przy okazji widać potęgę memów…

  3. ~kobieta-nie-typowa · 26 sierpnia 2017 Odpowiedz

    Socjologowie chyba położyli podwaliny pod ten gmach nietolerancji, głosząc, że poszczególne imiona nadawane są częściej w patologicznych rodzinach, inne natomiast są bardziej pożądane wśród ludzi o niskim poziomie intelektualnym :)

  4. ~Bania Luki · 26 sierpnia 2017 Odpowiedz

    w życiu nie przyszło by mi do epa śmiać się z cudzego imienia. ALE naprawdę widać pochodzenie… wybacz, Tyyyy

    • ~kobieta-nie-typowa · 27 sierpnia 2017 Odpowiedz

      Rozumiem o co Ci chodzi :) Taka próba podniesienia rangi społecznej poprzez nadanie elegancko brzmiącego imienia, przy czym „elegancko” nie dla wszystkich oznacza to samo ;) Coś w tym jest, przyznaję, ale mnie chodzi o coś zupełnie innego. Imię „Brajan”, nie brzmi bardziej śmiesznie niż np. Brunon, Gwidon, czy
      Gerard. Problem w nastawieniu, a prawda jest taka, że im bardziej negatywne nastawienie, im większa krytyka – tym prymitywniejszy człowiek za nią stoi.
      Ty nie będziesz się śmiać, nawet Ci do głowy nie przyjdzie i tak samo innym.
      Jest jednak spora grupa – uważająca się za osoby z wyżyn intelektualnych – które się śmieją, same postępując tak samo, tylko w drugą stronę. Dlatego uważam, że socjologia nie wszystkim służy ;)

  5. ~Phoenix(L)k · 29 sierpnia 2017 Odpowiedz

    Czyżby natchnęło Cię zdarzenie, że w Zawierciu urodził się Jeronimo Martin?

    „Mamo – pójdziemy na Halloween?
    - Nie
    - Dlaczego?
    - Bo to nie jest polskie święto, Brajanku…”

    Co do Janusza – wzięło się z serii memów z wąsatym facetem – zbiorem wszystkich stereotypów dotyczących Polaków… Ktoś uznał, że facet ten nazywa się Janusz… i tak to już poszło, że mamy Januszy biznesu czy kibicowania… Żoną Janusza jest Grażyna, ich dzieci – Sebek i Karyna, a wnuki – Brajan i Dżesika…

    Moim zdaniem – nadawanie takich imion jest próbą zwrócenia na siebie uwagi… Przecież to takie pospolite i banalne nazwać swoje dziecko Anna, Monika, Łukasz czy Tomasz… Swoją drogą – obawiam się, że niedługo to właśnie nadanie któregoś z tych imion będzie próbą wyróżnienia dziecka z tłumu…

  6. ~kobieta-nie-typowa · 29 sierpnia 2017 Odpowiedz

    To już było. Nadawanie imion od kilkudziesięciu lat dokumentnie bojkotowanych jak Jan, Maria, Antoni, Stanisław… Nagle zaczęły się pojawiać, co było właśnie próbą wyróżnienia się, a szybko stało się modą.
    To raczej normalne, że coś może nam się nie podobać i nie to mnie wkurza, a sposób w jaki demonstrują swoją niechęć różne osoby mające się za intelektualne „białe kruki” i to pod pozorem troski o rzekomo napiętnowane dzieci.

  7. Jo-An · 3 września 2017 Odpowiedz

    W tej sprawie wybrałabym imię dziecka kierując się rozsądkiem. Na pewno odrzuciłabym z listy imiona zbyt dziwaczne, by oszczędzić dziecku przykrości, których sama doświadczyłam będąc dzieckiem. Poza tym moda ma to do siebie, że bywa zmienna, więc nigdy jej nie ulegam. :)

    • ~kobieta-nie-typowa · 3 września 2017 Odpowiedz

      Te przykrości to chyba nie z powodu imienia? Joanna to piękne imię i ani trochę dziwaczne :)

  8. ~Jo-An · 3 września 2017 Odpowiedz

    Nie ☺imie zawsze mi się podobało choć na początku miałam miec na imię Katarzyna. Nie przeszło bo tata znal jedna Katarzynę, co to puszczalska była… najwyraźniej nie chciał ryzykować, że się w nią wdam. Chodziło o moją ruda czupryne , wszedobylskie piegi, oraz chorobę, która choć uleczalna, towarzyszy mi od przyjścia na świat …lekko nie było, zwłaszcza w dzieciństwie.

  9. ~kobieta-nie-typowa · 3 września 2017 Odpowiedz

    Serio? Jak ja zazdrościłam nielicznym rudowłosym koleżankom tej czupryny i piegów! Na mojej twarzy pojawiało się co prawda kilkanaście na wiosnę, ale potem gdzieś ginęły, a ja zawsze miałam nadzieję, że tym razem może nie znikną…

Zostaw odpowiedź