Kiedy mnie tu nie było…

Kiedy mnie tu nie było – Was dręczyły upały, więc postanowiłam
ulżyć nieco waszej doli, więc wracając – zabrałam ze sobą cały
chłodek, który udało mi się zgarnąć, a nie było to łatwe – zapewniam D))…
No i mi się dostało… że przesadziłam, że nie potrzebnie aż tak, itp…
No może faktycznie przesadziłam, sama widziałam reakcję natury – na tę
gwałtowną zmianę temperatur – zareagowała równie gwałtownie, co
nieprzyjemnie, a nawet niebezpiecznie!
Reasumując – nie o to mi chodziło! Naprawdę!
Zmiany klimatyczne już od wielu lat zadziwiły nas gwałtownością natury.
Pomijam to, na ile powód tych zmian leży tylko i wyłącznie w naturze,
na ile zaś są one spowodowane działalnością człowieka…
Faktem jest -i to wiemy nie od dziś – że nie da się tego już odwrócić,
więc pozostaje się przystosować i oswoić.
Nie da się zminimalizować strat, jakie poczyni wściekły żywioł,
ale – skoro już wiemy gdzie i kiedy się spodziewać – można chociażby
nie kusić losu. Do czego zmierzam? Alert drugiego, czy trzeciego
stopnia dla danego rejonu – powinien skutkować natychmiastowym
zabezpieczeniem życia ludzkiego, tam gdzie jest narażone najbardziej.
Czyli: dzieci obozujące w lesie, powinny być natychmiast ewakuowane
do budynków, a miejsca na biwaki powinny być dobierane starannie
pod kątem bezpieczeństwa obozowiczów – na otwartej przestrzeni,
z dala od niebezpieczeństw jakie niosą za sobą połamane drzewa,
zerwane trakcje itp…


Od polityki nie da się odciąć. Nigdzie. Chyba, że człowiek nie jest
zainteresowany co się wokół niego dzieje i w jakich okolicznościach
przyszło mu żyć, oraz jaki z tego skutek może wyniknąć na później…
Są tacy – i chyba mają po części rację, bo nic nie zmienią,
a przynajmniej śpią spokojnie…

Uwielbiam dyskusje polityczne. Serio.
Zwłaszcza takie, gdzie ścinają się ze sobą przedstawiciele przeciwnych
obozów i nikt nawet nie zahaczy o sedno…
Zaś sednem jest to, że w kraju, gdzie dzieciom odmawia się refundowania
kuracji będącej szansą na życie – opłaca się z pieniędzy podatników
ochronę „rozmodlonych” na Krakowskim Przedmieściu.
I to przed kim się ochrania! Przed „garstką totalnej opozycji i garstką
spacerowiczów”, którzy z ciekawości przyszli popatrzeć na ten cyrk…
Zdecydowanie przerost formy nad treścią, oprawa przekracza wartość widowiska.

W najmniejszej nawet grupce może znaleźć się jeden wariat – powiecie.
Zgadza się, choć w tym przypadku jakoś tego nie widzę…
Widzę jedną grupę wariatów po jednej stronie i grupę drugich po drugiej
stronie barierek… Bo należało by odpuścić, dać spokój.
W końcu wyszło by taniej, a cyrk bez widza – przestaje mieć znaczenie.

Że każdy ma prawo do swojej demonstracji i nie wolno przeszkadzać…
Jakoś nikomu nie przeszkadza „przeszkadzanie” demonstrującym legalnie
przeciwnikom władzy.
Że można przecież kontrdemonstrację zorganizować w innym miejscu, lub
innego dnia… Tyle, że to nie byłaby kontrdemonstracja.
Że ochrona – łącznie ze snajperami na dachach jest konieczna,
bo niektórzy gotowi są bić się w dosłownym znaczeniu…
Tyle że – jak na razie – bici są ci, przeciw którym ta ochrona.
Że nie wolno przeszkadzać w modlitwie – też się zgadzam, bo nic mi
do tego, kto w jaki sposób pojmuje modlitwę.
Tyle że – gdyby czyjaś modlitwa odbywała się pod moim domem
i powodowała utrudnianie mi swobodnego dostępu do niego już w dniu
poprzedzającym – to już nie było by mi wszystko jedno.
Módlcie się gdzie chcecie, jak chcecie i chrońcie się jak chcecie
- im podlejszy charakter tym liczniejsza ochrona – byle ZA SWOJE!
Wtedy pies z kulawą nogą się nie przyczepi.

Kiedyś malowałam pędzlem, teraz słowem, nigdy nie byłam w tym dobra, tak jak w okazywaniu uczuć. Jednak dobry jest każdy sposób żeby je z siebie wyrzucić. Zanim cię uduszą.

15 komentarzy

  1. Seeker · 13 sierpnia 2017 Odpowiedz

    No to pięknie się tam dzieje… Ciekawe, czy uda mi się coś zaobserwować na urlopie- odwiedzam przyjaciółkę w Polsce, już dzisiaj, po 7-u latach nieobecności w kraju!
    Módl się za mnie haha :P

    • ~kobieta-nie-typowa · 14 sierpnia 2017 Odpowiedz

      Modlę się za Ciebie i to bez pośredników :) a tak poważnie, to ciesz się spotkaniem, korzystaj z pogody – jeśli dopisze, staraj się jak najmilej spędzić czas i nie stresuj się polityką. Po siedmiu latach należy ci się maksimum radości, bez jednej chmurki – no nie? :)

  2. ~Phoenix(L)k · 14 sierpnia 2017 Odpowiedz

    mówisz o natychmiastowej ewakuacji… kogo?
    Jedna z osób zginęła w domu – czy mieszkańców domów też trzeba ewakuować, gdyż w pobliżu jest większe drzewo?

    Tamto miejsce ponoć było miejscem kolejnego obozu… Sam – mając na koncie 13 obozów – przeżyłem wiele burz… nie byłem obecny tylko w czasie jednej burzy na jednym obozie – akurat wtedy liznęła nas trąba powietrzna, która wycięła 12 tys. ha (11%) Puszczy Piskiej… Sam jechałem wtedy pomóc – moja siostra miała kolonię zuchową w oddalonym o 3 km Orzyszu… Na szczęście od razu było info, że było bez poważniejszych obrażeń… mimo wszystko – jakby jedno z powalonych drzew trafiło szkołę… miały z pół metra średnicy… i były wyrwane z korzeniami…
    Mieliśmy szczęście – burza w obóz uderzyła ok. południa…

    Miała miejsce tragedia – to prawda… Ale ludzie – nie dajmy się zwariować… Tak – trzeba wyciągnąć wnioski na przyszłość – trzeba przeprowadzić szkolenia dla nadleśnictw (to one wydają zgodę na obozowisko w danym terenie), przeprowadzić szkolenie oraz dofinansowanie również dla służb meteo (http://tvnmeteo.tvn24.pl/informacje-pogoda/nauka,2191/czy-mozna-bylo-przewidziec-nieszczescie-w-suszku-klimatolog-odpowiada-na-pytanie,238211,1,0.html „- Ja powiem szczerze, nie jestem w stanie odpowiedzieć na pytanie, jak służby potrafią działać. Natomiast jeśli chodzi o to, żebyśmy w każdym miejscu w Polsce moglibyśmy na półtorej godziny do przodu powiedzieć, że zdarzy się tam nieszczęście, to mam wrażenie, że na pewno w tej dekadzie nie jesteśmy w stanie tego zrobić – powiedział klimatolog.”), oraz samych harcerzy – zarówno na poziomie drużynowych, jak i szczebel niżej…

    Polecam ten wpis:
    https://www.facebook.com/malgosia.blazewicz/posts/10211879881926630?pnref=story

    Powiem szczerze – sam miałem nieprzyjemność mieć obóz na skraju lasu – kilometr od miejscowości, której nazwy nie mam chęci wymieniać…

    Po drugiej nocy rozpoczęły się conocne patrole z telefonami gotowymi do dzwonienia na 997, bo turyści wypoczywający w tej miejscowości dowiedzieli się, że całkiem niedaleko jest ok. 50 dziewczyn w wieku 11-18 lat. Spokój był dopiero po 2 tygodniach – okazało się, że jeden z rodziców harcerzy jest policjantem w okolicy, z której pochodzili ci turyści…

    Inna miejscowość – 3 lata później… miejscowi wynosili wynosili wszystko, co nie było kontrolowane 24 h/dobę… co z tego, że potem komenda wskazała policji nasze gary, lub nasze boje z kąpieliska, jak tamci wytłumaczyli, że dawno temu to kupili… a kto by tyle czasu trzymał paragony…

    Czemu w środku lasu, a nie na jakiejś polanie? 170 osób to ok. 4 do 5 drużyn plus komenda całego zgrupowania (podobno idealna ilość osób w jednej drużynie to 3 lub 4 zastępy po 4-6 osób plus zastępowy… dodajmy do tego 2-3 osoby z komendy… i mamy 31 osób… )… takie zgrupowanie na jednej polanie? Albo musiałaby to być bardzo duża polana… albo obozy jeden obok drugiego… naprawdę obok… Las – choćby nawet niezbyt gęsty – daje jednak pewną autonomię działania…

    • kobieta-nie-typowa · 14 sierpnia 2017 Odpowiedz

      Mówię o biwakach i obozach. Nie sposób przewidzieć wszystkiego, ale trzeba pomyśleć, jak zapewnić maksymalne bezpieczeństwo, bo wobec walących się drzew, wszelkie szkolenia i strategie można o doope rozbić. Autonomia mówisz? No coś kosztem czegoś… Zmian klimatycznych nie cofniemy. To co się stało ostatnio w Suszku,to wielka tragedia. Zwłaszcza dla rodziców. Nie większa jednak od tragedii rodziców, którym dziecko umiera, bo NFZ odmawia refundacji leku, czy w wyniku powikłań poszczepiennych. O jednych się nie mówi wcale, drugim się zaprzecza, o innych się napierdziela przez kilka dni…

      • ~Phoenix(L)k · 14 sierpnia 2017 Odpowiedz

        szósta ofiara – schroniła się w stodole, która po chwili się zawaliła… jak wyeliminować takie zagrożenie?

        Jak w trybie natychmiastowym ewakuować – liczący ponad setkę osób – obóz, jeśli klimatolog oficjalnie mówi, że nie ma szans, by przewidywać tego typu zjawisko z półtoragodzinnym wyprzedzeniem? Postawić przy każdym obozie odpowiednią ilość autokarów?

    • ~kobieta-nie-typowa · 14 sierpnia 2017 Odpowiedz

      „Człowiek jest bezradny wobec potęgi i sił natury. Z pokorą stajemy wobec tego faktu w momentach dla nas najboleśniejszych. Stawiamy sobie pytanie – czy mogliśmy uczynić coś jeszcze, aby tego uniknąć, aby temu zapobiec? Nie potrafimy też zrozumieć jaki Boży Plan przewidział takie wydarzenie, ale pokładamy w Bogu nadzieję i ufamy, że mamy w Nim oparcie i znajdziemy u Niego tak potrzebne dziś pocieszenie. Wierzymy, że wezwanych do siebie otoczył blaskiem i ciepłem Najwyższego. Wobec tragicznych wydarzeń na obozie drużyn z Okręgu Łódzkiego w Suszku składam rodzinom i najbliższym zmarłych Druhen najszczersze kondolencje. Składam także, w imieniu Związku Harcerstwa Rzeczypospolitej, kondolencje rodzinom wszystkich ofiar tragicznych nawałnic z ostatnich godzin. Zarządzam miesięczną żałobę we wszystkich jednostkach Związku Harcerstwa Rzeczypospolitej. Dziękuję harcerkom i harcerzom oraz instruktorkom i instruktorom, którzy na wezwanie pomocy stawili się na służbę. Dziękuję służbom państwowym za ofiarną pomoc. Dziękuję wszystkim naszym przyjaciołom za słowa wsparcia i gotowości do pomocy płynące do nas z wielu stron. Czuwaj! Przewodniczący Związku Harcerstwa Rzeczypospolitej hm. Grzegorz Nowik HR”

      …SKANDAL!
      TO CO NAPISAŁ HARCMISTRZ ZHR, TO BZDURY!
      Prędkość wiatru:
      77-88 km/h – wichura, która zrywa dachówki, łamie całe drzewa.
      89-102 km/h – silna wichura, która wyrywa drzewa z korzeniami, powoduje duże uszkodzenia budynków czy łamie słupy energetyczne
      103-117 km/h – gwałtowna wichura
      118-126 km/h – huragan lub trąba powietrzna
      127-180 km/h – huragan niszczycielski
      >180 km/h – huragan dewastujący
      „Czy tragedii można było uniknąć?
      Oczywiście, ponieważ były komunikaty Instytutu Meteorologii i naszego stowarzyszenia. Mówiliśmy o tym od kilku dni, ostrzegając, że nadciągające burze mogą być ekstremalne. Kolejne komunikaty aktualizowaliśmy na bieżąco. Tylko, że ludzie nie traktują na poważnie ostrzeżeń, a można było zminimalizować straty, chociaż w ofiarach w ludziach. W dzisiejszej sytuacji, kiedy zachodzą gwałtowne zjawiska pogodowe psim obowiązkiem opiekuna jest sprawdzanie pogody i zapewnić bezpieczeństwo”.

  3. ~kobieta-nie-typowa · 14 sierpnia 2017 Odpowiedz

    Że namiot się unosi, to mnie nie dziwi – w końcu to tylko namiot i skoro unoszą się dachy domostw to tym bardziej namiot. Alerty burzowe są podawane z kilkugodzinnym wyprzedzeniem i choć nie zawsze oznaczają nawałnicę taka jak ta – nauczmy się reagować właściwie. Ja z harcerskich i sportowych obozów (bardziej sportowych, bo harcerstwo nie skradło mi serca, nie ukrywam) pamiętam wachty rozstawione w dzień i w nocy, dla bezpieczeństwa obozowiczów i ochrony obozowego mienia przed szkodnikami (to odnośnie Twojego komentarza o kradzieżach). Nie wiem jak to się teraz odbywa, ale wiem jak niebezpieczne bywają gwałtowne zmiany temperatur i wiem że jedno co na pewno trzeba zmienić, to przyzwyczajenia…
    Chyba, że ma to być obóz przetrwania za wszelką cenę.

    • ~Phoenix(L)k · 14 sierpnia 2017 Odpowiedz

      reportaż z Polsatu – piątek, 21:41 (godzinę przed koszmarem w Suszku)… ostrzeżenie o burzy… 2 poziom (http://lowcyburz.pl/objasnienie-skali-ostrzezen/)

      informacja o 3 poziomie pojawiła się za późno…

      Jak widać – alert był… ale nie do końca prawdziwy…

    • ~Phoenix(L)k · 14 sierpnia 2017 Odpowiedz

      a co do latającego namiotu… to były trochę mocniejsze podmuchy od strony jeziora… żadnej burzy – średniej mocy ulewa…

      • ~kobieta-nie-typowa · 14 sierpnia 2017 Odpowiedz

        Namiot to jednak namiot -nie bunkier – czyli słabo chroni przed czymkolwiek. Ten wpis, który mi poleciłeś… Przyznam się, że nie bardzo rozumiem intencje tej Pani. Zamilczcie bo nie wiecie co czułam, zamilczcie bo ja wiem lepiej, czy co? Podejrzewam co czuła, każda matka łatwo potrafi sobie wyobrazić. Dlatego ja – jako matka – nigdy się nie zgodzę na narażanie życia dzieci w imię… no właśnie, w imię czego? Nikt nie czyni wyrzutów o to, co się już stało. Ale się stało i należy wyciągnąć bolesną naukę. I każdy ma prawo mieć swoje zdanie, nie tylko ci co zechcą dalej rozbijać obozy w lasach, nie zważając na to czym to się może skończyć. Zaznaczam – obozy były kontrolowane pod względem bezpieczeństwa, spełniały wymogi, a jednak się okazało, że nie wszystkie… I powiem szczerze, że początkowy szok i współczucie – z czasem się zmienia w rozdrażnienie, bo jak już napisałam tragedia rodziców tracących dziecko nie jest mniejsza, lub większa ze względu na okoliczności.

  4. ~Matylda · 15 sierpnia 2017 Odpowiedz

    Chłodek był dla mnie zjawiskiem osiągalnym jedynie w miejscach klimatyzowanych, ale nie narzekam, bo uwielbiam ciepełko w każdej postaci.

    Co do tragedii na obozie harcerskim, mam nadzieję, że wszyscy miłośnicy natury zapamiętają, że klimat w Polsce zmienił się na naszą niekorzyść.

    Podpisuje się oburącz pod zdaniem: „Od polityki nie da się odciąć”
    Naród jak nigdy rozpolitykowany, i podzielony na wiele frakcji, a nie na dwie, jak próbują nam wmówić media i politycy.

    • kobieta-nie-typowa · 15 sierpnia 2017 Odpowiedz

      Ja – nastawiona na wielkie upały – mile się rozczarowałam, bo ich po prostu nie było! Dlaczego mile? Bo niestety takie ciepełko całkowicie mnie wyłącza z życia poza klimatyzowanymi pomieszczeniami.
      Aby zminimalizować skutki nawałnic – bo nie da się niestety wyeliminować wszystkich – musimy się niestety przyzwyczaić do pewnych ograniczeń. Zlustrowano obozy pod kątem bezpieczeństwa na początku i po tragedii i co to dało? Przecież ten obóz był zdaniem kontrolujących bezpieczny.
      Oj naród podzielony na wiele frakcji, bo i w jednej jest tak wiele poglądów na różne sprawy. Najgorsze, że nie potrafimy się różnić kulturalnie i zamiast argumentów słyszymy/czytamy często „Wypierdalaj debilko”, jak ja wczoraj na ten przykład…

Odpowiedz na „SeekerAnuluj komentarz