Chroń mnie Panie przed taką ochroną.

Pamiętacie Wielką Rewolucję Francuską?
Pamiętacie z lekcji historii jak do niej doszło?
Kryzys, monarchia absolutna, feudalny system społeczno-polityczny,
ucisk fiskalny, duchowieństwo jako najbardziej uprzywilejowany stan,
jedna dziesiąta ziem uprawnych w rękach kleru, opływający w dostatki
dwór i prosty lud, mający na to wszystko zapracować.

Sytuacja aż się prosi o jakiegoś Napoleona.
I ten Napoleon się objawił.
Wielki Wódz, porywający lud do walki z pieśnią na ustach…
Ciemny lud…
Jaki lud, taki Napoleon…

Prawda o rewolucji francuskiej? Gilotyny, wiwatujący tłum podczas
egzekucji, usankcjonowany prawnie terror, nierzadko skierowany przeciw
niewinnym ofiarom…
Rewolucja wymaga ofiar.

Znacie historię Pana Robespierre?
Nosił wilk razy kilka, ponieśli i wilka…
Wkrótce monarchię zastąpiło cesarstwo, czyli zamienił stryjek siekierkę
na kijek itd…
Napoleon – ukochany przez jednych, znienawidzony przez innych,
był genialnym wodzem, ale jednocześnie był despotycznym cynicznym
człowiekiem.
Kochali go Polacy i on kochał Polaków, jak się kocha coś,
co nam się przyda, a może nie… Kto to wie. Zawsze można się pozbyć,
jeśli się nie przyda.
Na jego korzyść przemawia fakt, iż do swych poddanych przemawiał z konia,
nie z drabinki i buty miał zawsze czyste…
No ale jeśli ktoś ma tylko kota… Kot, to jednak nie to samo co koń.

Wnioski.
Za każdą rewolucją stoi niezadowolenie ludu, najłatwiej namówić
do zmian i porwać do walki ciemny lud niezadowolony…
Na czele zawsze staje człowiek, który pod hasłem ulżenia doli mas,
realizuje swoje osobiste cele…
Rzadko kiedy takie zmiany wychodzą na dobre tym, którzy o nie walczą…

Polska ma tendencje do skrajności. Tymczasem prawda jak zawsze jest
pośrodku. Tam gdzie stoi zawsze niewielu, realnie myślących
obywateli.
Gdyby nie błędy(?) PO, nie byłoby dziś PIS. Podejrzewam, że odszedłby
w polityczny niebyt – czyli tam gdzie jego miejsce – dawno temu.
Nie będę komentować tego co PIS planuje, dopóki się nie stanie faktem.
Jak dotąd niestety – wszystkie, nawet te najbardziej nieprawdopodobne i
szalone pomysły faktem się stają.

Ostatnio huczy w internetach i roożnych takich, przez jedno zdanie
z oficjalnego przemówienia pani premier.
To jedno zdanie, zerżnięte zresztą żywcem z dawniejszego przemówienia
prezydenta, spowodowało lawinę oburzenia u jednych i oburzenia na
oburzonych u drugich.
W sumie, zdanie całkiem składne i poprawne nie tylko gramatycznie – co
się rzadko zdarza – ale i politycznie i nic by mu zarzucić nie można,
gdyby nie fakt, że pani premier ostatnio strasznie się rozgadała na temat,
jakie to zagrożenie dla Polski stanowią uchodźcy i jak rząd chroni przed tą
zarazą morową swoich obywateli.
Przeciwnicy połączyli jedno z drugim i afera wyszła nieziemska.

Jako obywatelka zaś mam swoje zdanie na każdy temat, a więc i ten,
kto i przed czym mnie chroni.
Zagrożenie najazdem na Polskę ortodoksyjnych islamistów, z ładunkiem
wybuchowym czy maczetą za pazuchą, jest raczej mało realne.
Znam daleko bardziej realne zagrożenia, tu i teraz i to ze strony tych,
co ponoć mnie chronią.
Bardziej niż islamu, boję się zomowców gaszących protesty na ulicach,
ONR w akcji, podwyżek i ograniczonego dostępu do leczenia.
I to wszystko funduje mi rząd, który się mianował moim ochroniarzem.

7 przemyśleń na temat “Chroń mnie Panie przed taką ochroną.

    • Jam go nie zatrudniała! Nawet najmniejszym palcem się nie przyczyniłam. Sam się obwołał, ale biorąc pod uwagę działania, chyba nie mój on, ani też większości…

  1. Od dawna mówię to samo: PiS albo na tyle wszystko polepszy, że zostanie na drugą kadencję (co by oznaczało, że serio wszystkim żyje się lepiej), albo przestanie istnieć…

    PO popełniało błędy – PiS się w ogóle nie uczy… Różnica miedzy Stachowiakiem za czasów Błaszczaka a „Widelcem” za czasów Schetyny? Stachowiak nie przeżył… (swoją drogą – kolejna rzecz, jaką mówię od dawna… kiedy policja strzelała z gumowych do kibiców lub gazowała cały teren – społeczeństwo krzyczało, że za łagodnie… Stachowiak nie żyje, społeczeństwo oburzone, policja w szoku, że ktoś się ich czepia… a przecież zrobili to, co zwykle… ktoś zginął? Wina osoby, która zmarła… tuszowanie? Jakie tam tuszowanie – wszystko było jak zwykle… razem z przetrzymaniem materiałów… chłopak z Widzewa stracił oko (a nie dam głowy, czy to nie on właśnie po jakimś czasie zmarł) po strzale z pół metra z gładkolufowej – monitoring trafił na policję… i jakoś tam zaginął… gostek w Knurowie – zabity strzałem z gładkolufowej z kilku metrów – strzelcy mierzyli w głowę… tak – złamał prawo, bo nie powinno być go na boisku… ale nie żyjemy w świecie Sędziego Dredda, że gostek z prewencji wydaje wyrok i od razu go wykonuje… Przy okazji – po śledztwie uznano, że NIE DOSZŁO DO PRZEKROCZENIA UPRAWNIEŃ… Taki drobiazg – z gładkolufowych nie mierzy się w głowę… Mogę się założyć, że ci, co zabili Stachowiaka, również nie przekroczyli uprawnień… zdjęcia, czy nagrania wideo to nie jest w dowód w sprawie przeciwko policji…)

    • Powiem tak. Na ile to były błędy, a na ile łajdactwo, tego się nie da dokładnie określić. Jestem skłonna uznać raczej, że to drugie. Jednak to, że PIS krytykuje, to takie przysłowiowe „przyganiał kocioł garnkowi…” Każdy kolejny rząd od czasu „wielkiej zmiany”(?) w Polsce, był nieudolny, żeby nie powiedzieć do dupy. Platforma – nadzieja na lepsze dla zwykłych ludzi – okazała się partią szabrowników i choć nie sposób jej odmówić pewnych osiągnięć – zwykłych ludzi miała w doopie. Dzięki niej ster przejęła kolejna partia – dla mnie nie do przyjęcia z racji podwójnej moralności, zwykłej głupoty i wręcz debilizmu członków. Jest jeszcze gorsza strona tego wszystkiego. Mianowicie ta, że prócz paru inteligentnych ludzi, nie ma w tym kraju rozsądnej opozycji. Zatem jak mówił Kuraś: jak się nie obrócisz, dupa zawsze z tyłu…

      • tak się przez wyborami zastanawiałem – czy jest partia, na którą mógłbym zagłosować z czystym sumieniem? Potem zacząłem szukać mniejszego zła…

  2. To co Pani opisała to jednostka chorobowa zwana schzofrenią a ona cechuje się dość często widzeniem rzeczy których nie ma. Dla mnie jako widza jest Pani zabawna ale dla siebie już chyba mniej.

    • Między czytaniem, a rozumieniem czasem widać przepaść nie do przebycia. Zwłaszcza, jeśli osoba czytająca nie ma czym rozumieć. Im większa pustka, tym łatwiej ja napełnić byle czym. Szkoda czasu na naukę czytania, jeśli nie idzie w parze z nauka myślenia…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>