Sąsiedzka przysługa…

Jak to jest, że ludzie – według własnych słów bardzo wierzący -
ukształtowani na obraz i podobieństwo boże, gotowi są za parawanem
wiary do różnych mniejszych, lub większych świństw czynionych
bliźnim.
Posługują się przy tym kłamstwem i na nim budują swoje poczynania,
ani na chwilę nie wątpiąc w owo „boże podobieństwo”…
Ludzie się nie zmieniają.
Jeśli ktoś raz zrobił świństwo, zrobi to drugi i trzeci i kolejny,
jeśli się tylko nadarzy ku temu okazja.

Latem wstaję dość wcześnie, aby nie uronić ani chwili z dnia i
rześkości poranka, pozwalającej oddychać pełną piersią.
Każdego ranka widzę rytuał sąsiadów, wyjeżdżających do pracy,
kiedy to zabierają swojego psa do samochodu, wyjeżdżają z nim na
ulicę, po czym tuż przed całkowitym zamknięciem bramy, wpuszczają
go na posesję, uprzednio pożegnawszy czule.
Podobny proceder powtarza się po powrocie: wejście po psa,
zapakowanie go do samochodu, wjazd, zamknięcie bramy i wypuszczenie psa.

Inaczej się nie da, bo młody Florek to typowa łajza i powsinoga,
w dodatku strasznie nieusłuchany i każdą okazję wykorzysta, aby
zrobić sobie rundkę po uliczkach osiedla, bez smyczy i właściciela.
Trzeba mu oddać sprawiedliwość, że nikogo w tym czasie nie zaczepia i
nie goni, zajęty „wolnością”, która nie trwa wiecznie i nie zdarza się
często.
Tak było też ostatnio, pies pozostał za zamkniętą bramą na posesji,
co mogłabym zeznać nawet pod przysięgą.
Tyle że tym razem wystąpiły „czynniki niezależne”. Z powodu prac
konserwatorskich ENEA wyłączyła prąd na osiedlu na kilka godzin, zaś
po włączeniu brama sąsiadów otwarła się samoistnie i młody Florek
niespodziewanie zyskał upragniona wolność, co też skwapliwie wykorzystał,
dając nogę, byle dalej od domu.

Eskapada Florka trwała krótko, bo już po chwili złapała go przyjaciółka
właścicielki i zamknęła go w domu.
Ten fakt jednak przeoczyli uczynni sąsiedzi i już po dziesięciu
minutach pojawił się patrol policyjny, wezwany do „biegającego luzem
i atakującego przechodniów psa”.
Bramę – owszem, zastali otwartą, ale ani przechodniów, ani psa, nawet
takiego z „kulawą nogą”. Pojeździli, popatrzyli, pojechali…

Policja jednak nie lekceważy doniesień obywateli, zwłaszcza niektórych,
tak więc na drugi dzień również się zjawili, aby sprawdzić, czy pies
morderca się nie pojawił…

W tym samym mieście, innego dnia – wezwana do przejęcia dresiarza bijącego
małolatów – policja nie przyjechała, mimo iż został obezwładniony, przez
praworządnego obywatela, który nie był jak większość cipą…
Bandziora trzeba było wypuścić, bo nawet najbardziej praworządny obywatel
nie ma czasu i siły, aby w nieskończoność obezwładniać agresora.
Zwłaszcza, że w konsekwencji można się narazić na zarzut ograniczenia
wolności i z bohatera stać się oskarżonym.

Los lubi płatać figle i w dniu wczorajszym uciekł pies „usłużnych” sąsiadów,
nikt jednak nie chwycił za telefon, aby o tym fakcie poinformować organy
ścigania. A szkoda…

6 komentarzy do “Sąsiedzka przysługa…

    • Problem w tym, że nikogo nie lubią. Czekają na każde potknięcie z gębą przyklejoną do szyby jak glonojad do akwarium, aby niczego nie przeoczyć, zarzucają wszystkim nieuczciwość, a sami… delikatnie mówiąc mit o ich uczciwości dawno zburzyli sami.

  1. człowiek człowiekowi… i tak dalej…

    Obecnie hitem dla mnie jest akcja z Krakowa… osiedle – oczywiście grodzone… strzeżona furtka obok placu zabaw… oczywiście jest ochrona, by żadne obce (gorsze? pewnie tak, skoro spoza osiedla…) dziecko się na tym placu nie bawiło…

    Czasem żałuję, że nie ma naprawdę czegoś takiego, jak „Noc oczyszczenia”… ilość takich miłych sąsiadów uległaby redukcji…

  2. Lubię takie powiedzenie: „Kto ukradnie jajko, ukradnie i kurę”… i to prawda! Popieram Cię – ludzie się nie zmieniają.
    Mark, z innej witryny blogowej: WulkanEmocji.blogspot.com

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>