Bohaterowie z krwią na rękach.

Bohaterowie bywają pozytywni, negatywni i kontrowersyjni.
W obecnych czasach ci kontrowersyjni przeżywają swój czas
od nowa.
Nie należy nikogo oceniać po pobudkach jakie nim kierowały,
- bo nie cel uświęca środki – a właśnie po „środkach”,
jakimi ci ludzie zmierzali do celu. Niezależnie od tego,
czy im się udało, czy przeciwnie.
Stawianie znaku równości, pomiędzy jednym, drugim, czy trzecim
typem bohatera, jest dla mnie nie tylko niezrozumiale – jest
podłe, bo dezawuuje dokonania pierwszych – zdecydowanie pozytywnych.
Dlatego nie rozumiem, nie zrozumiem i nawet nie chce zrozumieć,
co sprawia, że pewne postacie zamiast trafić definitywnie na
śmietnik historii, dołączono do panteonu wielkich.

Nastolatek, urodzony w związku Polki i Brytyjczyka.
Rodzice rozstali się już dawno, ponieważ – jak twierdzi ojciec
chłopca, a potwierdzają znajomi rodziny – matkę interesowały
głównie pieniądze partnera, gotowa była wiele brać, nie dając
nic w zamian, co jest całkowicie zrozumiałe, jako że oprócz
niewątpliwej urody, niewiele miała do zaoferowania.
Dosłownie i w przenośni.
O ile brak jakiegokolwiek majątku własnego nie był dla Pana
z zasobnym portfelem żadnym problemem, o tyle, braki intelektualne,
wychodzące jak przysłowiowe szydło z worka w trakcie wspólnego
pożycia – już tak.

„Wiedziały gały co brały” więc pewnie i to nie stanowiło by problemu,
gdyby nie fakt, że brak zainteresowań i nawet podstawowej wiedzy
ogólnej, pani rekompensowała sobie wielkimi aspiracjami, wyrzucając
małżonkowi między innymi, to iż nie potrafił w sposób należyty
- wykorzystując urodę małżonki – pokierować jej życiem w taki sposób,
aby kariera i zaszczyty stały się jej udziałem.

Małżeństwo rozpadło się dość szybko, jedyny owoc wspólnego pożycia,
krążył między ojcem a matką, a co za tym idzie między Polską w Wyspami.
Dość inteligentny, spokojny małolat, może nie błyskotliwy, ale zdecydowanie
mądrzejszy niż matka.
No właśnie… Matka…

Wnętrze puste dotąd jak murzyński bęben, ktoś lub coś napełniło poglądami.
Niekoniecznie ze zrozumieniem, ale za to zdecydowanie i bezdyskusyjnie
zaczęła te poglądy przyjmować jak swoje i wpajać w chłonny umysł nastolatka.
Odkryła nagle, jak wielu w ostatnim czasie, że jest patriotką i bardzo jej
leży na sercu dobro kraju. W zasadzie nic w tym złego… W zasadzie.

Pierwszy zgrzyt między ojcem a synem, nastąpił kiedy młody będąc u ojca
zażądał, aby ten mówił do niego tylko po polsku, jako, że on jest Polakiem,
dumnym z historii swojego kraju, z jego bohaterów.
Ojciec napomknął, że w połowie jest również Brytyjczykiem i że po stronie
brytyjskiej też znaleźć można wielu bohaterów, tak więc może czuć się podwójnie
dumny…
Na to młody odparował, że historii obu krajów nie da się porównać i takich
bohaterów jak Polacy, w Wielkiej Brytanii ze świecą szukać.
Na prośbę ojca, aby wymienił tych, z których jest najbardziej dumny, wymienił
swoich idoli.
Nie padło ani jedno nazwisko bohatera sprzed drugiej wojny światowej.
Obok rotmistrza Pileckiego, młody wymienił jednym tchem Łupaszkę i Burego.

Kiedyś malowałam pędzlem, teraz słowem, nigdy nie byłam w tym dobra, tak jak w okazywaniu uczuć. Jednak dobry jest każdy sposób żeby je z siebie wyrzucić. Zanim cię uduszą.

8 komentarzy

  1. ~Bania Luki · 1 maja 2017 Odpowiedz

    byłoby śmieszno, a jest straszno….

  2. ~Phoenix(L)k · 5 maja 2017 Odpowiedz

    Bury – to fakt – jest postacią co najmniej kontrowersyjną (nie do końca wierzę w wiarygodność zeznań białoruskich mieszkańców tamtych okolic, że to na pewno byli ludzie rudego – jeśli oglądałaś film „Wyklęty”, to wiesz, o jakiej scenie myślę…)

    Co do Łupaszki – miał wybór – albo się podda i zostanie zamordowany, albo będzie walczył… i zostanie zamordowany – historia pokazuje, że ujawnienie się rzadko kiedy kończyło się poklepaniem przez nową władzę po plecach…

    Co do Pileckiego – ta postać nie budzi chyba żadnych zastrzeżeń…

    W historii brytyjskiej można znaleźć wielu bohaterów – choćby ci, co bohatersko zdecydowali, by Polacy – jako jedyny naród z antyniemieckiej koalicji – nie wzięli udziału w paradzie zwycięstwa… bo co by na to stalin powiedział…

    Problem z wojennymi bohaterami zawsze jest jeden i ten sam – to nasi bohaterowie są więksi, niż inni… Z brytyjskich pierwszy na myśl przychodzi mi Douglas Bader… jak porównać beznogiego myśliwskiego asa z gościem, który dobrowolnie udał się do Auschwitz?

    • ~Phoenix(L)k · 5 maja 2017 Odpowiedz

      oczywiście ludzie nie rudego, tylko burego – ech to komentowanie w pracy…

    • ~kobieta-nie-typowa · 5 maja 2017 Odpowiedz

      „Obok rotmistrza Pileckiego, młody wymienił jednym tchem Łupaszkę i Burego.” Uważam, że to dyshonor dla Rotmistrza Pileckiego, aby stawiać Go w jednym rzędzie z pozostałymi… Czasy były ciężkie, to fakt, ale chłopi nie mieli lekko tym bardziej…

  3. Seeker · 17 maja 2017 Odpowiedz

    Już od kilku lat się „śmieję”, że niedługo czasy wojny będą tak odległe, że wręcz żałosne będzie się na nie z dumą powoływać. Szkoda, że przez ponad 70 lat nie wydarzyło się nic, na co Polacy mogliby się z dumą oglądać i mieć faktyczny powód do patriotyzmu i kurczowego trzymania się tego kraju.
    Mieszkam w Anglii i spotykam naprawdę wiele osób z tym patriotycznym kompleksem.

    Co do pięknej, acz pustej pani Polki, która wyszła za Anglika, mogę Was pocieszyć, że Anglicy (i nie tylko) uwielbiają Polki za ich rodzinność, czułość, i urodę też oczywiście :)

    • ~kobieta-nie-typowa · 17 maja 2017 Odpowiedz

      Zgadzam się. Gdyby nie katastrofy jakie nas spotykały w historii, będące zasługą kiepskiej polityki, braku zgody narodowej i braku umiejętności przedłożenia interesów narodowych ponad prywatne – pękalibyśmy pewnie z dumy, że udało nam się w ogóle zejść z drzewa…

  4. Seeker · 17 maja 2017 Odpowiedz

    Aż tak?? :D Hahaha

Zostaw odpowiedź