To jest to, co przelało czarę goryczy…

Z wczoraj.
Niedziela, wielki finał WOŚP i wizyta duszpasterska w mojej parafii.
Ponieważ moja parafia – dzięki proboszczowi Marianowi K. – jest jeszcze
nieskażona polityką, postanowiłam przyjąć księdza z kolędą,
a nawet wesprzeć parafię finansowo.
Wiem doskonale, na co przeznaczą te pieniądze.
Jak co roku, zorganizują za te środki zimowisko dla dzieciaków z biednych
rodzin.

WOŚP wspieram od początku i teraz też miałam taki zamiar. Nie ograniczam się
co prawda do pomocy raz do roku. Staram się wspierać niektóre fundacje
comiesięczną wpłatą (zlecenia stałe), nie licząc wpłat na konkretne osoby,
czy zwierzęta.

Pech chciał, że wczesnym rankiem w niedzielę postanowiłam, po dłuższej przerwie,
zajrzeć na Fb. Trafiłam na to:

https://pomagam.pl/media/project_photos/project_3679_1483535849.jpeg

Kolejny dowód na to, że są wśród nas dobrzy ludzie, ale często – zbyt często -
bywają jeszcze dzikie bestie w ludzkiej skórze, które los zwierząt maja za nic i
wykorzystawszy je do utraty sił, starają się jeszcze na koniec coś na nich zarobić.

Przeczytałam i – choć to nie pierwszy dowód na to, jaką bestią potrafi
być człowiek – coś we mnie pękło.
Nie wpłaciłam w tym roku na WOŚP, nie było także koperty dla parafii.
Nie będzie. Tak postanowiłam. Choć nie raz zarzekałam się, że tak zrobię,
dotąd jakoś zawsze ludzkie nieszczęście brało górę…
Nie tym razem.

Dopóki są ludzie gorsi od zwierząt – na moja pomoc mogą liczyć tylko zwierzaki.
I mam nadzieję, że Bóg oczyści ziemię z pasożyta, którego stworzył.
Już kiedyś przecież sprowadził potop…

Kiedyś malowałam pędzlem, teraz słowem, nigdy nie byłam w tym dobra, tak jak w okazywaniu uczuć. Jednak dobry jest każdy sposób żeby je z siebie wyrzucić. Zanim cię uduszą.

13 komentarzy

  1. ~roksanna · 16 stycznia 2017 Odpowiedz

    Każdy ma wybór czy pomagać czy nie, a jeśli to komu i jak. Oraz swoje motywacje.

    Ja inaczej jak Ty, jeśli miałaby stanąć przed wyborem ( na szczęście nie muszę) czy wybrać człowieka, a szczególnie dziecko czy zwierzę, zawsze ten pierwszy jest priorytetem. Nie przemawia do mnie fakt, że jakiś zwyrodnialec ( a mało ich?- morderców zwierząt czy ludzi) gatunku ludzkiego istnieje na tym świecie, żeby z tego powodu nie pomagać, nawet, jeśli cel jest szlachetny a pomoc niezbędna.
    A co do WOŚP, uważam, że nawet symboliczna złotówka lub jeden SMS ( to mniej niż kawa wybita w kawiarni) raz do roku, to taki gest ma znaczenie, bo pokazuje naszą solidarność, przynależność, poparcie dla słusznej idei. Bo to, co robi WOŚP to nie tylko pomoc dla szpitali, to coś więcej…Jestem dumna, że mogę zagrać :)

    No i najważniejsze ; D Mam zamiar dożyć starości, i jakbym się tak znalazła na jednym z łóżek podarowanych przez Orkiestrę, to wstyd by mi było, że choć raz w roku jej nie wspomogłam ;p

    Aha, i Boga bym w to nie mieszała…

    • ~kobieta-nie-typowa · 17 stycznia 2017 Odpowiedz

      Ludzie lubią pomagać. Jedni spektakularnie, w blasku fleszy i fajerwerków, inni po cichu, ale systematycznie, jak kropla, która drąży skałę… Nie o to chodzi, kto lepiej, bo i jedni i drudzy robią coś dobrego. Jasne jest dla mnie, że dotychczasowe zlecenia stałe nie ulegną zmianie, ale nie będzie ich więcej, jeśli chodzi o fundacje pomagające ludziom. Spokojnie. Beze mnie ludzie sobie poradzą. Zwierzęta – niekoniecznie, bo mniej jest ludzi wrażliwych na ich los. Bulwersują mnie nie tylko drastyczne przypadki (choć te odbierają mi chęć do życia), bulwersują mnie również słowa: „Spokojnie, to tylko zwierzę”, „Karpi ci żal, a ludzi w zatłoczonych autobusach ci nie żal…” (autentyczne), pies na łańcuchu w trzydziestostopniowym mrozie, króliczek kupiony dziecku i trzymany w piwnicy, albo w upale na słońcu, bez jedzenia i wody, przez dwa tygodnie wakacji… Jeśli chodzi o wybór… gdybym miała wybierać między leczeniem siebie i swojego psa – bez wahania wybiorę jego, bo wzięłam za niego odpowiedzialność, w momencie kiedy przyjęłam go do rodziny. Tym bardziej, że życie zwierząt (oprócz nielicznych wyjątków) jest znacznie krótsze niż moje, a te z kolei przestaje mi się w tych realiach podobać.Tych zwyrodnialców jest całkiem sporo i dopóki kary nie będą surowe, a przede wszystkim egzekwowane – będzie ich coraz więcej. Jeśli mi przyjdzie zalec w szpitalu, będę uważać, aby nie na łóżku z serduszkiem WOŚP, obiecuję :) Dotąd nie zwracałam uwagi bo wspierałam przez 24 lata. Świata nie zmienię, mentalności ludzi tym bardziej, ale jeśli zmienię los jakiegoś zwierzaka, choć na chwilę, będzie mi łatwiej, wiec zrobię wszystko co w mojej mocy, aby ich było jak najwięcej. Czy mogę mieszać do tego Boga? Chyba tak, skoro ja (i wielu innych) przyjęłam odpowiedzialność za to co udomowiłam – On mógłby za to co stworzył…

  2. ~Phoenix(L)k · 17 stycznia 2017 Odpowiedz

    …dlatego jestem zwolennikiem kary śmierci dla pedofilów, gwałcicieli i sprawców przemocy wobec zwierząt…

    • ~kobieta-nie-typowa · 18 stycznia 2017 Odpowiedz

      Ja Cię rozumiem. Czasem mam takie same odczucia, że to najlepsze rozwiązanie dla świata. Jednak po namyśle mówię nie! Jeśli mamy szanować życie od momentu kiedy jeszcze istotą nie jest, ma tylko szansę nią nią się stać – musimy szanować nawet życie nikczemne i podłe.

      • ~Phoenix(L)k · 19 stycznia 2017 Odpowiedz

        Przejaskrawiam…

        Wyobrażasz sobie osobę katującą psa tylko po to, by pójść sobie do więzienia i żyć na nasz koszt?

        • ~kobieta-nie-typowa · 20 stycznia 2017 Odpowiedz

          Nie. Nie wyobrażam sobie. Zbyt małe prawdopodobieństwo trafienia za kratki. Przywykłam tutaj do innych realiów. Gdybym ja chciała koniecznie trafić za kratki – ukradłabym batonika, albo kostkę masła… No ewentualnie pocztą pantoflową rozpuściłabym plotki, o planowanym przeze mnie przestępstwie ;)

  3. ~roksanna · 17 stycznia 2017 Odpowiedz

    Nie powinnam się powtarzać, ale się powtórzę ( dla lepszego zrozumienia? ): Każdy ma wybór czy pomagać czy nie, a jeśli, to komu i jak. Oraz swoje motywacje (one są potrzebne, dlatego, że nikt nie jest wstanie zareagować na każdy apel o pomoc). I to nie jest zarzut, jak cały mój poprzedni komentarz. Dlatego Ty możesz „mieszać” sobie kogo chcesz ;)
    Amen :)

    Finał WOŚP jest głośny, spektakularny i z fajerwerkami :) I o to chodzi, tak ma być. Ludzie tego potrzebują, jest swoistym egzaminem społeczeństwa obywatelskiego- jakby to nie zabrzmiało patetycznie. I nie chodzi tu o kwotę końcową. No, ale nie każdy tak to odbiera…nie każdy ma wewnętrzną potrzebę bycia w tym dniu razem…poczucia wspólnoty. I ma do tego prawo.
    Tak jak nie każdy rozumie na czym polega działalność akcji humanitarnych…
    Ja się ogromnie cieszę, że są i działają, pomagając i ludziom, i zwierzętom. I to nie tylko w kraju, ale również poza jego granicami.

    • ~kobieta-nie-typowa · 18 stycznia 2017 Odpowiedz

      Nie ma niezrozumienia :) jest uzasadnienie wyboru. Serio myślę, że bez moje pomocy ludzie sobie poradzą. Natomiast pieniądze, którymi miałam wesprzeć WOŚP i parafię (jedną z niewielu które znam – tego wartą, co nie znaczy, że nie ma takich, wśród tych których nie znam), przelałam w całości na pomoc dla zwierząt. Myślę, że ani mój proboszcz nie miałby z tym problemu, ani wspierający WOŚP. Od tego bowiem momentu będę ją wspierać duchowo i tłumaczyć wątpiącym dlaczego warto. To, że WOŚP swój finał świętuje w taki sposób, to również nie zarzut, bo fajnie jak się Polacy bawią, zamiast psioczyć i narzekać. Ani to, ani też cicha pomoc na mniejszą skalę nie jest lepsza, czy gorsza – jest równie ważna, bo cel jest ważny. Z tym łóżkiem szpitalnym również pisałam serio, bo jak sobie pomyślałam nad tym co napisałaś, to stwierdziłam, że faktycznie było by mi głupio i niezręcznie korzystać, skoro nie pomagam, bo mentalnie daleko mi jednak do tych, co publicznie opluwają, a jak jest okazja – korzystają bez skrupułów.

  4. ~Bania Luki · 17 stycznia 2017 Odpowiedz

    każdy w swoich możliwościach – Ty zwierzambrom, ktoś inny WOŚP albo wolontariat gdziekolwiek

    a co byś nie napisała, to nie uda Ci ukryjesz, żeś wcale nieobojętna na pomaganie innym :)

    • ~kobieta-nie-typowa · 18 stycznia 2017 Odpowiedz

      Jasne, że jak ktoś się do mnie zwróci osobiście, to nie odmówię. Jednak jak napisałaś, całego świata nie udźwignę wolę więc skupić się na tych, co mają mniejsze szanse na pomoc.

  5. ~Bania Luki · 17 stycznia 2017 Odpowiedz

    … nie uda Ci się ukryć…

Zostaw odpowiedź