Czego to ludziska się nie czepiają, kiedy nie mają zmartwień.

Czego to ludzie się nie uczepią, byle skrytykować, odsądzić od czci i wiary i
szerzyć w narodzie swoje jedynie słuszne poglądy, czyli inaczej mówiąc – po to,
by szerzyć ciemnotę i zacofanie.

Znana polska aktorka umieściła na Instagramie zdjęcie z córeczką, na którym mała
jest bez czapeczki. Dziecko, jak widać już nie noworodek, a pogoda też całkiem
niezła, mimo to posypały się gromy ze strony matek „Polek” i nie tylko.

Gdyby z takim zaangażowaniem reagowano na krzywdę dzieci, było by mniej przypadków
znęcania się nad dziećmi, a niejednej tragedii można by uniknąć.

Są jednak sprawy, których lepiej nie widzieć i są takie, gdzie można dać upust
swojej złośliwości, bezinteresownie, bez racji i bezpiecznie – bo anonimowo.

W krajach, gdzie aura jest znacznie mniej łaskawa niż u nas, dziecko bez czapki,
a nawet bez kurtki, to rzecz normalna i nikogo nie dziwi, a już na pewno nie
oburza. Wiadomo bowiem, że bezpieczniejsze jest hartowanie niż przegrzewanie i
lepiej hartować niż leczyć.

W nagrzanych do bólu salach szpitalnych, gdzie leży, oddycha i poci się po kilka
osób, strach otworzyć okno by nie być wyklętym i posądzonym o próbę ludobójstwa.
Jeszcze gorzej rokują próby pozostawienia uchylonego okna w nocy, bo to porównywalne
jest z zamachem terrorystycznym, mającym za celu zamordowanie co najmniej kilku osób
przy użyciu świeżego powietrza i odrobinę niższej temperatury.

Sypiam przy otwartym oknie cały rok, nie ubieram się jak na Syberii i żyję i mam się
dobrze. Wracając ze szpitala, po kilku dniach pobytu tam, czuję się tak zmęczona,
jakbym wracała z kamieniołomów i potrzebuję około trzech dni na to by dojść do siebie
po tej swoistej terapii smrodem i gorącym suchym powietrzem.

Świeże powietrze i odrobinę niższa temperatura na zewnątrz naprawdę jeszcze nikogo nie
zabiły, chyba że dla organizmu będzie to taka nowość, że zabije go szok termiczny.
Nie bójmy się odrobiny chłodu i świeżego powietrza i dajmy innym w spokoju żyć w
zgodzie z naturą i klimatem.

9 przemyśleń na temat “Czego to ludziska się nie czepiają, kiedy nie mają zmartwień.

  1. Bo u nas to w ogóle jakieś dziwne przekonania panują.
    Nie od dziś wiadomo że wszelakie bakterie i grzyby najlepiej się rozmnażają w środowisku ciepłym i wilgotnym.A w szpitalach jakby nie wiedzieli. Okna pozamykane na głucho.No tak,mydło i świeże powietrze zabija :D
    Co do ubierania dzieci-kiedy mój syn był malutki,miał może z jakieś 4 miesiące-lato,upał jak cholera,normalnie powietrze stało.Jechałam z nim na spacer,dziecko z powodu pogody ubrany był tylko w pieluszkę,spał sobie spokojnie.I jakaś „pani widocznie posunięta w latach” ( stara upierdliwa baba-tak w ramach wyjaśnień) do mnie z „twarzą”,że ja idiotka jestem,wyrodna matka,takie jak ja dzieci mieć nie powinny,bo jak to tak? bez kaftanika?bez śpiochów?bez czapeczki? Zagotowałam się- poradziłam jej wtedy żeby sobie sama ubrała czapkę,szalik,najlepiej kożuch i odpie… ode mnie i mojego dziecka bo jak szlag ją trafi z przegrzania to przynajmniej jednej debilki mniej będzie.
    Miałam potem przeprawę z moją matką bo owa dama nie omieszkała jej sie pożalić jakie to chamskie dziecko wychowała.
    A tak przy okazji-jak się czujesz? :D

    • w szpitalu wiedzą, że świeże powietrze. Gorzej z pacjentami. A jeszcze niektórzy uważają, że skoro są chorzy, to i z higieny zwolnieni. Niejedna moja wizyta domowa zaczyna się pierwszym zaleceniem lekarskim „proszę otworzyć okno i wywietrzyć”. :D

      • Trudno wymagać od personelu, by biegał po salach i nakazywał otwieranie okien, skoro po wyjściu pielęgniarki, która okno uchyli, jakaś jęcząca i nie mogąca ruszyć pod prysznic dusza, wstanie całkiem szybciutko i sprawnie, by je zamknąć zanim świeże powietrze wypełni salę swą niszczącą mocą.

    • Dziękuję, mam się dobrze:) Moja miesięczna wnuczka ubierana w domu tylko w body i skarpetki sypia przy uchylonym oknie i ma się dobrze.
      Dziś piękny jesienny dzień, więc mamy w planie, spędzenie go z dzieckiem na świeżym powietrzu niemal do wieczora. Zaraz wychodzimy i mam nadzieję, że nie posypią się na nas gromy z powodu braku kożucha i betów z pierza na dziecku. Wyjście z dzieckiem tygodniowym zaraz po powrocie ze szpitala było skomentowane jako przesada.

  2. Znaczy nie miałam na mysli ordynatora latającego i wietrzącego :D
    Tylko własnie ludzi- w domu wietrzą bo pleśń,grzyb,smród,odświeżacze,zapachy i inne cuda. A w szpitalu jakby inny świat-okna nie uchylaj bo zawieje,bo zimne (nawet latem) bo…milion innych rzeczy.Myć się też nie trzeba bo „przecież w szpitalu jestem”-więc mogę śmierdzieć do woli.
    Wszelakim lekarzom,pielęgniarkom ,salowym to tylko współczuć i życzyć kataru w pracy.

  3. Obrazek z niedawna: październik, szpital, sala dwuosobowa, pacjentki to dwie starsze panie, obie z zapaleniem płuc, przy otwartym oknie :) Można? Można :)
    Ale z hartowaniem to różnie bywa, trzeba to robić z głową. Dawno temu, również październik, dość ciepły. Dwie matki ubrane w swetry, z wózkami na spacerze, a wózkach miesięczna dziewczynka i dwumiesięczny chłopczyk. Dziewczynka ubrana w ciepłego pajacyka i przykryta kocem, a chłopczyk w sweterku bez przykrycia. Mama hartowała syna, w rezultacie zapalenie płuc u dziecka- zapomniała, że nieruszające się, śpiące dziecko szybko się wychładza, a październik, nawet słoneczny nie jest miesiącem letnim…

  4. W jakimś starym polskim serialu („Panna z mokrą głową”?), główna bohaterka odwiedziła swoją wiecznie chorą koleżankę, którą mama leczyła tranem i zamkniętymi oknami, a które bohaterka pootwierała, za co została zbesztana, bo córce wypieki wyszły na policzkach.
    Przypomniała mi się ta scena :D

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>