Chcę abyś o tym wiedziała…

Są w życiu takie nieszczęścia, które ludzi łączą i takie, które dzielą.
Te które nas spotkało, podzieliło nas definitywnie, bez  jednego słowa,
bo czasem słowa są za trudne aby przejść przez gardło, a czasem zwyczajnie
nie ma właściwych słów…

Wspólne nieszczęście, trudno tu zważyć czyje cięższe – dotknęło przecież
naszych rodzin – niezawinione przez żadną z nas, podzieliło nas skutecznie
na lat kilkanaście, a przecież byłyśmy nierozłączne.
Rozumiem, dlaczego wycofałaś się bez jednego słowa. Może uważałaś, że
za to co się stało obwiniam również Ciebie, może nawet czułaś się winna,
jak wielu bliskich sprawcy nieszczęścia, którzy biorą na swoje barki ciężar
winy za zbrodnię niepopełnioną.
Z pewnością odczuwałaś żal i złość – nie zawsze   w obliczu traumy potrafimy
myśleć racjonalnie i logicznie uporządkować  
uczucia.

W tym wszystkim było sporo mojej winy – byłam zbyt rozbita  aby myśleć
o tym co czujesz, aby Ci powiedzieć, że to co się stało  w żadnym razie nie
dotyczy naszych relacji, że do nikogo poza sprawcą nie mam żalu.
Powinnam od razu  to powiedzieć, może przeszłybyśmy przez to razem,
zanim inne osoby, żądne niezdrowej sensacji, pod pozorem pomocy
namieszały tak bardzo, że najbardziej ucierpieli Ci , którzy  nic  nie  zawinili.
Być może to podzieliło nas bardziej,  niż samo zdarzenie.
Powinnam wtedy Ci powiedzieć ale… nie co dzień człowiekowi  piekło spada
na głowę i nie od razu myśli się wtedy o innych.

Chcę, abyś wiedziała, że równie bardzo jak samo zdarzenie  bolał  brak Ciebie
przez te wszystkie lata, że dla Ciebie zrozumiałam  co było jego powodem ,
że dla Ciebie postarałam się przebaczyć. Nie należy bowiem przekreślać tego,
co piękne i wartościowe –  taka przyjaźń nie kończy się z dnia na dzień,
tak jak nie zdarza się co dzień. To że spotkawszy się po piętnastu latach
umiałyśmy ze sobą rozmawiać jak dawniej znaczy, że nie wszystko umarło…

Nie wszystko jednak powiedziałyśmy sobie do końca. Fakt, ulica nie jest
odpowiednim miejscem na takie rozmowy, zwłaszcza jeśli spotkałyśmy się
przelotnie… nawet jeśli nie mogłyśmy się nagadać… W godzinę nie da się
omówić piętnastu lat życia, na ulicy nie da się opowiedzieć uczuć,
towarzyszących  nam przez te wszystkie lata. Fakt, że nie poświęciłyśmy
tamtym wydarzeniom ani jednego słowa, świadczy o tym, że jeszcze w nas
siedzą demony przeszłości i tylko szczera rozmowa pozwoli się z nimi
rozprawić. Nie wiem czy jeszcze kiedyś się spotkamy, ale chcę abyś wiedziała.
To dawno zamknięty rozdział, nikogo za to nie winię, zrozumiałam – wybaczyłam.

Być może więcej się nie spotkamy.
Mam nadzieję, że wtedy jakimś cudem to przeczytasz – dlatego to napisałam -
chcę abyś o tym wiedziała.

Kiedyś malowałam pędzlem, teraz słowem, nigdy nie byłam w tym dobra, tak jak w okazywaniu uczuć. Jednak dobry jest każdy sposób żeby je z siebie wyrzucić. Zanim cię uduszą.

4 komentarzy

  1. ~Kobiecy Zmysł · 8 kwietnia 2015 Odpowiedz

    Trafiłam na to miejsce przypadkiem, znaczy poprzez zblogowanych i przyznam się szczerze, że jak na pierwszy post jaki w tym miejscu czytam to jestem oczarowana. Wiem i zdaję sobie sprawę, że pewnie muszę nadrobić trochę zaległości, żeby zrozumieć sens i tak uczynię, ale chodzi bardziej o to, że nawet jeśli nie wiem za bardzo o całości to ten fragment mnie urzekł i sprawił, że zaciekawiona zostanę na dłużej. Piękny tekst.

    • kobieta-nie-typowa · 8 kwietnia 2015 Odpowiedz

      Witaj:) Prawdopodobnie niewiele w moich wcześniejszych postach pomoże Ci zrozumieć do końca mój dzisiejszy wpis. Nie mogę pisać o szczegółach, nie raniąc jednocześnie wielu osób, które i tak przed laty zostały boleśnie zranione, a które w niczym nie zawiniły. Zwłaszcza chodzi o moją mentalna siostrę, do której skierowałam te słowa. Sprawa jakich w życiu wiele, o których myślimy, że nas nie mogą spotkać – dopóki nas nie spotkają. Miło jednak, że trafiłaś i uważasz, że warto poświęcić trochę czasu. Dziękuję i zapraszam:)

  2. ~Phoenix(L)k · 9 kwietnia 2015 Odpowiedz

    Oby Twój tekst odniósł zamierzony skutek…

Zostaw odpowiedź