Czy to już apogeum obłędu, czy jeszcze zwykła głupota?

Otwieram profil na Facebooku i oczom moim ukazują się ostatnio dodane posty moich
znajomych. Czytam niektóre z nich i zastanawiam się czy na pewno dobrze zrobiłam,
przystępując do facebookowej społeczności i czy na pewno pozostanie to bez wpływu
na moją psychikę.

Facebook  miał mi ułatwić kontakt ze znajomymi, ale nie spodziewałam
się, że większość z nich w tak drastyczny sposób odstaje od ogólnie przyjętych norm.
Pomijam  fakt obwieszczania przez 10 -12 letnie pociechy znajomych, że oto zmieniły status
singli na „W związku” – o to niech się martwią rodzice. Nie chcę wnikać o co chodzi i do czego
nominują się kolejni z moich nieletnich znajomych. Mój błąd, nikt mnie nie zmuszał do
akceptowania zaproszeń.

Ale steki bzdur umieszczane przez dorosłą część użytkowników, zmusza mnie do zastanowienia,
czy aby na pewno moje poczucie humoru pozostaje nadal na tym samym poziomie co dotąd.
Jeśli kila osób oznajmia publicznie, że smaruje się masłem i udaje ślimaka, to coś w tym jest
i w grę wchodzą dwie możliwości – albo ja oszalałam, albo oni.

Umieszczanie filmików przedstawiających ciążowe brzuszki przyszłych mam,  z widokiem
poruszającego się wewnątrz płodu, może i jest wzruszające, ale chyba tylko dla mamy i taty,
niekoniecznie dla wszystkich znajomych i znajomych znajomych. Zaś komentarze dorosłych
osób kwalifikujące ten obrazek jako CUD, są chyba mocno przesadzone.

Nie lubię przesady, nie lubię jak mnie ktoś usiłuje wzruszyć, zjawiska naturalne traktuje tak,
jak na to zasługują, czyli normalnie, ze zrozumieniem, bez uniesień.
Ciąża, to żaden cud. Średnio kilka – do kilkunastu minut bzykania, jajeczko żeńskie, plemnik
męski, zapłodnienie – natura, życie. Ruchy płodu, to żaden cud. Naturalny proces rozwoju.
Nawet to, co się urodzi rzadko można nazwać cudem, jeszcze rzadziej geniuszem, często
głupcem, ale najczęściej to przeciętny człowiek – czyli żaden cud. Normalny proces rozmnażania
u ssaków.

Kiedyś malowałam pędzlem, teraz słowem, nigdy nie byłam w tym dobra, tak jak w okazywaniu uczuć. Jednak dobry jest każdy sposób żeby je z siebie wyrzucić. Zanim cię uduszą.

19 komentarzy

  1. ~Makusia · 23 października 2014 Odpowiedz

    Ostrro… no ale prawdziwie. Ja nie jestem zwolenniczką fejbuków i innych tego typu. Owszem mam konto, bo założyłam je kiedyś dla potrzeb konkursu. Jak dla mnie facebook jest dla niektórych sposobem na dowartościowanie się, pokazanie, że się było na wakacjach itp. (tak naprawdę na zmywaczku harowało) i takie tam. Nie długo dla ludzi nie będzie żadnych granic prywatności i przyzwoitości.

    • kobieta-nie-typowa · 23 października 2014 Odpowiedz

      Może faktycznie trochę za ostro, ale czego jeszcze będę zmuszona dowiedzieć się o znajomych?

      • ~Phoenix(L)k · 24 października 2014 Odpowiedz

        Nie – to nie jest za ostro… Sam coraz częściej myślę o rezygnacji z pejsbuka… Choćby za ich politykę „równego” traktowania równie chamskich wpisów… (Strona „Jan Paweł II zajebał mi szlugi” trzyma się mocno… a spróbuj obrazić pedała…)

        • kobieta-nie-typowa · 24 października 2014 Odpowiedz

          Wkurzają mnie też stronki szydzące z ludzi. Np.”Beka z rudych.” Nie powiem, żeby mnie nie wkurzało wyciąganie informacji takich jak skąd pochodzisz, czy na jakiej uczelni studiowałaś i innych tego typu. Znajomi wiedzą, a reszty nie powinno obchodzić. Jednak ostatnio, ludzie sami robią z siebie idiotów. Zaczynam żałować, że porzuciłam myśl zostania psychiatrą, zapotrzebowanie na lekarzy tej specjalności rośnie.

  2. ~bursztyn10 · 24 października 2014 Odpowiedz

    Po króciutkim romansie z NK nigdy nie „wstąpiłam” do tej społeczności i bez żalu. Kiedy znajomi mnie pytają dlaczego, odpowiadam: bo za mało we mnie ekshibicjonizmu bo nie lubię się przechwalać na targowisku próżności , lubię się dzielić ale tylko z tymi którymi chcę. Nie potrzebuję imitacji przyjaciół, nie ścigam się…… I wiecie co? Nikt jeszcze nie powiedział mi, że jestem w błędzie. Każdy w pewien sposób przyznaje mi rację a wieczorem mimo wszystko lakuje i zaprasza innych do grona znajomych.

    • kobieta-nie-typowa · 25 października 2014 Odpowiedz

      Zależy w jakim celu zakładamy profil na portalu społecznościowym, dla ludzi oddalonych od siebie znacznie, a czujących potrzebę kontaktu, jest to fajny sposób komunikacji, tani i wygodny, nie tak jak telefony dzwoniące w nieodpowiednim momencie, czy nawet skype, gdzie jednak trzeba trochę czasu, aby usiąść i porozmawiać. Dostaję wiadomości – odpisuję na nie i nie muszę poświęcać czasu na więcej. Nie muszę też obowiązkowo prowadzić na Fb. dziennika i rozliczać się z każdej czynności, jak to czynią niektórzy. Drażni mnie jedynie właśnie ekshibicjonizm niektórych znajomych i to masowe dołączanie do jakichś durnych akcji, w których nie wiadomo o co chodzi. Druga sprawa, to znajomi – ci których słusznie nazywasz imitacją przyjaciół. Przysyłają zaproszenia chyba tylko po to, aby wiedzieć o mnie więcej, rozczarowani tym, że niewiele się z Fb. dowiedzieli, milkną i nie interesują się dalej, za to codziennie można przeczytać w postach, o wszystkim co ich dotyczy, łącznie z fotką obiadu i informacjami, które niekoniecznie chce posiadać.

  3. ~hegemon · 24 października 2014 Odpowiedz

    Mnie fejsbuk jest potrzebny do celów zawodowych. Konto prywatne też mam, ale poustawiałem sobie różne ograniczniki i nie muszę oglądać wszystkiego od moich znajomych. Najlepiej na fejsie podzielić znajomych na bliskich znajomych i tych pozostałych – pozostali będą Ci się baaardzo rzadko wyświetlać.

    • kobieta-nie-typowa · 25 października 2014 Odpowiedz

      Świetny pomysł, choć i tak nie czytam wszystkich postów które mi się wyświetlają. Gdybym to robiła, pewnie nie powstrzymałabym się od niegrzecznych komentarzy. Posegreguję więc znajomych tak jak radzisz.Pozdrawiam:)

  4. czarna.szpula · 26 października 2014 Odpowiedz

    Jakiś czas temu doszłam również do tego samego wniosku – moje poczucie humoru chyba nie nadąża za światem. Z niektórymi znajomymi nie muszę się spotykać, by wiedzieć co u nich słychać, wszystko na „fejsbukowej” tacy podają. Myślałam, że już mnie nic nie zadziwi. Jednak człowiek potrafi przejść samego siebie. Parę dni temu mój kolega dodał zdjęcie swojego nowo narodzonego dziecka… jeszcze brudnego, bo dopiero – jak zdjęcie głosiło – „wyszedł z brzuszka mamusi”. Pomyślałam wtedy – ohyda, nie cud – jak napisałaś!

    • kobieta-nie-typowa · 27 października 2014 Odpowiedz

      Dziwne, prawda? To co dotąd było bardzo intymnym przeżyciem, staje się nagle własnością publiczną, nie w jakiś sposób wykradzioną, ale podaną na talerzu przez samych zainteresowanych.

  5. ~Ariel · 27 października 2014 Odpowiedz

    Przez portale społecznościowe przeniesiono zabawę z dzieciństwa i lat młodzieńczych w szkole do dorosłego życia publicznego. Jest to oczywiście bzdura. Człowiek się zmienia. Chyba tylko nasza tęsnota do tamtych czasów sprawia, że korzystamy z tych portali gubiąc po drodze prywatność i wszystko co jest wyłącznie nasze.

  6. Azariani · 27 października 2014 Odpowiedz

    Plastikowe osobowości, pełne beznadziejnej nieścisłości… Jest to smutne, że życie wielu zamyka się w kilku calach monitora, telefonu, laptopa. A wokół tyle prostych rzeczy na pozór, jest tak niezwykłych, lecz niewielu to dostrzega.

    • ~kobieta-nie-typowa · 28 października 2014 Odpowiedz

      Nic złego w tym, że człowiek pragnie się podzielić ze światem szczęśliwymi wydarzeniami. Problem w tym, czy świat jest na to przygotowany.
      Ja nie jestem. Przynajmniej nie na wszystkie. Są sprawy wyłącznie moje, tymi się z nikim nie dzielę i nie chcę, aby takimi dzielono się ze mną.
      Przeraża mnie, jak bardzo zaciera się granica intymności, jak z własnej winy mamy siebie coraz mniej. Masz rację, życie teraz koncentruje się na ekranie monitora. Wychodząc na świat, odgradzamy się od życia, za pomocą gadżetów, nie dostrzegamy ludzi, zdarzeń, problemów, ale i otaczającego nas piękna. W zamian za tą barierę odgradzającą nas od świata rzeczywistego, dajemy innym to, co powinno być zarezerwowane tylko dla najbliższych. Człowiek, to jednak dziwne stworzenie.

  7. okruszek · 28 października 2014 Odpowiedz

    Brawo! Po kolei odznaczam obserwowanie matek wśród znajomych, bo foty ich pociech w liczbie 20/miesiąc zaśmiecają mi tablicę ;)

    • kobieta-nie-typowa · 29 października 2014 Odpowiedz

      Widzę, że nie tylko mnie drażni, ta dziwna maniera. Już myślałam nawet, że to ze mną jest coś nie tak:))) Pozdrawiam:)

  8. ~gorąca linia · 8 marca 2017 Odpowiedz

    Dawno nie czytałem czegoś tak fajnego

  9. ~pod tym adresem · 15 września 2017 Odpowiedz

    dzięki za fajną historię

Zostaw odpowiedź