Pies w domu? To pewna śmierć! – Kretynom mówię Nie!

Jeśli ten tekst przeczyta jakikolwiek przeciwnik, trzymania w domu zwierząt,
przyjdzie mi  znowu robić z spluwaczkę. Znam bowiem doskonale kulturę ludzi,
którzy uważają, że mają prawo nakazywać, zakazywać i pouczać obrażając.
Ale co tam, przywykłam do opluwania i obrażania ma się rozumieć.
Do zakazów i nakazów jakoś nie mogę. Przeciwnie, budzą najszczerszą niechęć i
przekorę.

Na pewnym portalu społecznościowym, napisał do mnie jakiś pan, któremu
rzuciło się w oczy zdjęcie z psem.  No i się nasłuchałam! Désolé  - naczytałam :)
Jak taka kobieta może być tak nieroztropna, żeby trzymać w domu coś, co ma
w pysku więcej bakterii niż waran z Komodo, roznosi śmiertelne choroby,
a w dodatku za jego miesięczne utrzymanie, mogłabym nakarmić kilkoro
biednych dzieci, albo naprawić świat, a dzięki mnie i takim jak ja,
zwierzęta rozmnażają się na potęgę i zagrażają rodzajowi ludzkiemu, a
trzymanie psów w domu, to świadoma patologia i wiele innych.
On oczywiście świadomy, bo jest pracownikiem służby zdrowia i wszyscy jego znajomi
już psów się pozbyli, po zapoznaniu się z wynikami badań które jednoznacznie wykazały
- Pies w domu to śmierć!

Ja wiem, że oszołomów w tym kraju nie brakuje. Wiedziałam o tym już dawno temu,
gdy miałam ambicje zostać lekarzem psychiatrą. Zrezygnowałam w porę,
bo uświadomiłam sobie, że to będzie walka z wiatrakami, a don Kichot,
jeśli nawet nie był szalony od dziecka, to oszalał od walki z nimi.

Służbę zdrowia mamy chorą,  więc i niektórzy pracownicy się zarazili.
Zapytałam jednak grzecznie, pomimo wzburzenia – jak się pozbywa psów?
No zwyczajnie, do schroniska, albo na łańcuch i za dom.
Po co komu pies na łańcuchu? Czy najlepszego przyjaciela też będziesz
trzymał na łańcuchu, aby szczekał jak mu każesz?
Odpisałam więc, że mam nadzieję, że te osoby na starość, też trafią
do przytułku, lub na łańcuch i do ogródka. Na odpowiednio krótki łańcuch!

Człowiek ma więcej bakterii w jamie ustnej niż pies. Taka jest prawda.
Najgroźniejsze choroby niszczące ludzkość przenosi człowiek. Taka prawda.
Pomagam biednym, ale też nie zamierzam wyręczać państwa, ani też,
rozmnażających się w alkoholowym upojeniu rodziców. Mogę pomóc tym,
którzy tej pomocy nie przepiją. Taka jest prawda.
Nigdy w życiu nie pozbędę się tego co przyjęłam pod swój dach, bo jestem
za to odpowiedzialna ( nie dotyczy męża).
Nie mam zamiaru ratować ludzkości, bo to ludzkość niszczy wszystko wokół
siebie, jakby była jedynym gospodarzem tej planety. To prawda niestety.
Jak na razie to najbardziej ekspansywnie na ziemi rozmnaża się człowiek,
a przedstawicielom  fauny  zagraża problem  wyginięcia wielu gatunków.
I tej prawdzie nie da się zaprzeczyć. Ludzkość ma to na co zapracowała.

Pan uderzył z innej beczki. Mam rację – nie zaprzecza, ale taki pies to śmierdzi
i jak coś takiego można trzymać w domu? Nie mogłam sobie odmówić kolejnej
dawki uszczypliwości i odpowiedziałam, że owszem, ale dlatego kąpię go regularnie
i z tego samego powodu  co on  psa – ja nigdy nie będę w domu trzymać faceta
( wszystkich normalnych panów przepraszam).

Rozmowę tę streściłam pokrótce, bo trwała ponad dwie godziny.
Pan przedstawił swoje argumenty, ja swoje.
Na moje otrzymałam odpowiedź -Masz rację ale…
On ma racje i ja mam rację. Jak to możliwe skoro prezentujemy skrajnie różne poglądy?
Jedno z nas nie ma racji na pewno.

70 komentarzy do “Pies w domu? To pewna śmierć! – Kretynom mówię Nie!

  1. Witaj Tereniu :)
    Miarą naszego człowieczeństwa jest to, jak traktujemy zwierzęta.
    Gdzieś to kiedyś usłyszałam i w pełni zgadzam się z tymi słowami.
    Pies w domu oburzył tego pana? :)
    A gdyby się dowiedział, że wielu ich właścicieli dzieli łoże nie tylko z partnerem, ale także ze swoim ukochanym psiakiem, to pewnie by zszedł na zawał :)
    Właściciele psów dzielą się na dwa rodzaje.
    Na tych, co śpią ze swoim pupilem i na tych, co się do tego nie przyznają :)
    Przyznaję się do tego publicznie, że osobiście zaliczam się do tych drugich :))
    Miłej niedzieli, Tereniu :)

    • Ja tam już dawno się przyznałam, że mój „synuś” śpi często z domownikami. Czasem pijemy piwo z jednej puszki, ja zaczynam, on kończy, bo namiętnie oboje lubimy Somersby:))) Miłej niedzieli Maryniu.

          • I ja się dołączę. Wygląda na to, że nasza schroniskowa sunia po 4 miesiącach i nabraniu pewności siebie, uznała, że najwyższy czas nas uświadomić. Loni nie jest psem, jest delikatną, wrażliwą i szalenie uczuciową istotą z całą gamą zachowań i dźwięków umożliwiających rozmowę z nami. Niczego nie robi nachalnie, upomina się, proponuje, dziękuje, cieszy………..to mój 3 pies w życiu, ale takiego „ludzkiego” jeszcze nie miałam :-)

          • Psy ze schroniska… to już w ogóle temat na rozprawę naukową. Po upewnieniu się, że nic im nie grozi i że są już w rodzinie, potrafią okazać wdzięczność, jak żaden człowiek.

    • W pełni się z tobą zgadzam. Co więcej w moim łóżku oprócz psów śpią również bardzo często koty.
      Pozdrawiam wszystkie psiary i kociary :)

      • Choć wielu ludzi się oburzy, podoba mi się to:)zresztą to nasza prywatna sprawa, komu ustępujemy miejsca we własnym łóżku:))) Pozdrawiam.

  2. Może mnie znielubisz,ale ja też jestem przeciwniczką psa w domu (a raczej w bloku). Osobiście przeszkadza mi jego zapach i sierść którą zostawia. Ale nie uważam, że w takim razie wszyscy powinni myśleć i robić jak Ja. W dwóch wypadkach wściekam się na psy a właściwie na ich opiekunów. 1. kiedy znajduję kupy na trawniku. I wtedy mam gdzieś „ICH” miłość do „ICH” pupili. 2. wtedy gdy psy są nieułożone. Szczekają jak najęte domagając się uwagi gdy ich Pan zajęty jest rozmową, szczekają lub skaczą na gości, wyją pozostawione same w domu na długie godziny. Uważam, że opieka nad zwierzęciem to odpowiedzialność i powinna być poprzedzona kursem i certyfikatem.
    Jak widzę mądrego psa, darzącego miłością swego pana to wtedy owszem odczuwam żal i nawet sobie myślę, że może kiedyś jak będzie mi dane mieszkać w domku z ogródkiem…. Pozdrawiam.

    • Pies w bloku, zwłaszcza duży, to nie lada wyzwanie dla właściciela. Jeśli oczywiście zechce zaspokoić w pełni wszelkie jego potrzeby, a także wynikające z tego obowiązki. Sprzątanie to też obowiązek, ale nie dla wszystkich uciążliwy. Większość jednak, nie lubi obowiązków i ma je w nosie. Gdyby nie ogródek, to miałabym też problem, ale chęć posiadania przyjaciel złagodziłby niedogodności. No i nie każdy powinien mieć psa.
      Miłej niedzieli Bursztynku:)

    • Dlaetego przed przygarnięciem zwierzaczka należy dobrze sprawdzić, czy ewentualnie jest on dobrym pomysłem, by trzymać go w bloku. Lepiej sprawdzają się małe kanapowce, które nie potrzebują wiele ruchu. Mam w planach zakup jednego z takich piesków, a konkretnie mopsika, który ponoć jest idealny dla mieszkań w bloku i doskonale znosi takie warunki, a i ruchu wiele mu nie trzeba. Tak więc, wystarczy dobre rozeznanie i rozwaga, a nawet blok nie będzie problemem, by trzymać w nim naszego pupila.

      • Słuszne stwierdzenie rozwaga, a nie kaprys. Czasem ludzie ulegają kaprysom i potem pozbywają się zwierząt, bo „się nie sprawdziły.”

  3. A to ciekawe, bo przecież mówi się, że gdy pies poliże ranę to się szybciej i ładniej goi. Panu najzwyczajniej w świecie się nudzi, ale mógłby tym nie denerwować innych ;)

    • Pan pozbył się swojego psa, chyba z korzyścią dla psa – o ile go po prostu nie wyrzucił, lub nie przywiązał w lesie. nie namawiam go do trzymania psa w domu, ale chyba nie powinien ingerować w to, co ja trzymam w domu i po co:)

  4. Można trzymać w domu wielkości np. kawalerki psa (który wielkością jest bardziej podobny do małego byczka, niż psa), ale są tego minusy. Pomijam minusy dla właściciela psa, gdyż sam sobie zgotował ten los, ale minusy dla sąsiadów, to już jest sprawa społeczna. Mam sąsiadów z psami, więc z autopsji znam problem. Te psy po prostu biegają hałaśliwie po mieszkaniu (co wyraźnie słychać z mojego sufitu), szczekają i to o dowolnej porze, w tym wieczorem, w nocy. Nie pozwalają spać, ale kogo to obchodzi – przecież piesek musi się wyszaleć. To, że ja chcę wypocząć, to mniej ważne. Psy czasami sikają na klatce schodowej i nikt tego nie sprząta. Przecież nikt nie będzie strzelał do sikających czworonogów.

    Co ciekawe, zwolennikami trzymania zwierząt w domach są osoby, które dużo piszą o miłości, wrażliwości na cierpienie innych, ale odmawiające prawa do komfortu sąsiadom. Często są to osoby mające problemy ze swoimi relacjami emocjonalnymi z ludźmi. Zwłaszcza kobiety, które swoje niezaspokojone uczucia opiekuńcze zamiast przelewać na ludzi, to przelewają na zwierzęta. Z moich obserwacji wynika, że mężczyźni są lepszymi opiekunami psów i potrafią je utrzymać w zdrowej dyscyplinie.

    • Jeśli w kawalerce trzyma się psa, wielkością przypominającego byczka, to jest się bardziej egoistą niż miłośnikiem. Pies musi się wyszaleć, ale nie w domu, a już na pewno nie w kawalerce.

  5. Popieram Twoje racje. Jako ilustrację zacytuję, co gdzieś już pisałam:” Kupili ją 7 lat temu. Gretę, szczeniaka owczarka niemieckiego. Małą puszystą kulkę, miss w swojej rasie. Kupili dla nastoletniej córki, bo bardzo chciała, domagała się, błagała i zalewała łzami. Trzeba więc było, mimo że to utrapienie, obowiązek wyprowadzania , szkolenia, pielęgnowania i wszelkich zbędnych cudowań. Uznali, że pies ma stróżować i tyle. Wybudowali mu kojec przy budynku gospodarczym, takie pseudo boisko 2 na 2 metry: dziedziniec dla pcheł przed niby pałacem z blachy. Zamknęli tam Gretę, ale ta oczywiście rosła i od dawna rozsadza swe mieszkanie. Rozżalona i zdziczała, siódmy rok wygląda na świat zza siatek i blach. Nawet po ogrodzie biegać nie może. Bo jeszcze by zjadła marchewkę, zadeptała trawę? Za to z jednej i drugiej strony „obejścia” widzi psiaki sąsiadów, swobodnie hasające między drzewami. Greta przeżywa. Samotna, zdziczała, znerwicowana, płacze z tęsknoty i może z zazdrości. Ujada na okrągło, wyje dniami i nocami, aż jej głos przechodzi w histeryczny falset. Tak przez 7 lat. Codziennie.

    Nie można otworzyć okna, wyjść na taras, przejść przez własny ogród, cokolwiek w nim zrobić, bo wówczas nad ogrodzenia wzbija się jazgot i wdziera się w głowy, w dusze, w głąb domów, gdzie może drzemią niemowlęta, a może chorzy. Właściciele Grety nie słyszą, nie reagują. Ignorują nasze prośby i powszechne pretensje mieszkańców ulicy. W międzyczasie pozwolili córce sprawić sobie kolejnego pupila. Mały śmieszny york biega swobodnie, więc jeszcze on drażni opuszczoną więźniarkę.

    Dziś wyrywałam chwasty na rabacie. Akompaniament był taki, że zwiałam po piętnastu minutach. Oto trwa sezon wariatów. Jak poprzednie.

    Czy kto co poradzi? Zaznaczam, że strzelać nie będę. Nie wsadzę do kojca właścicieli owczarka – inne gabaryty. Moje. Nie zamknę się w domu, nie obkleję okien, nie wepcham w uszy zatyczek. Nie będę prosić, grzmieć i pyskować, bo po nich to spływa. Nie naślę mundurowych, bo patrz pkt.1 – nie zacznę wojny. Zresztą mundurowi oleją. Więc co – na psa urok? Co ma robić człowiek, który zwierzaki kocha?”
    Pozdrawiam serdecznie, moja Grace z entuzjazmem macha wiechą – N

    • Kurcze, mimo wszystko oaza spokoju z Ciebie. Ja bym strzelała. Po co ludziom więźniowie na własnych podwórkach? Co do interwencji instytucji które za to biorą pieniądze – wiem jak to u nas działa. Kiedyś próbowałam pomóc psu w takiej samej sytuacji jak Greta tyle,że karmionemu raz w tygodniu i tylko chlebem z warstwa pleśni. po miesiącu wydzwaniania gdzie tyko było możliwe w końcu, przyjechał człowiek, zostawił wytyczne i więcej się nie pojawił. Gdy byłam tam ostatnio już inny pies dzielił ten sam los. Tamten zdechł.

    • To moze by tak zgłosić ten faktdo jakiegos związku opieki nad zwierzetami a nie przygladac sie temu spokojnie i opisywac w iinternecie bez jakiegokolwiek skutku, anonimowo, to temu psiakowi nie pomoże

      • Chyba trzeba spróbować, choć z doświadczenia wiem jak to u nas działa. Prawo nie działa tutaj wcale, a towarzystwa opieki nad zwierzętami wolą biurową robotę.

    • wystarczy /po prostu/ zawiadomić towarzystwo opieki nad zwierzętami/monitować do skutku/
      ale psica zostanie zabrana do schroniska gdzie nie wiadomo jak skończy -bo przecież ma już swoje lata
      ale jak się trafi na szczególnie wrażliwych pracowników to i zawiadomią policje i mandat wlepia
      tylko niestety to się może żle skończyć dla psicy
      ale rozumiem-zatargi z sąsiadami-zwłaszcza jak mieszkają blisko i mogą się mścić-to nie latwe
      człowiek to wyjątkowy okaz-nawet nie bydle/szkoda bydło obrażać/

      • Gdyby prawo działało tutaj jak należy, nie byłoby takich sytuacji. Instytucje do tego powołane zupełnie się nie sprawdzają. Kiedyś opisałam sytuację z jeżem, którego w upalny dzień znaleźliśmy na ogródku w pełnym słońcu. Obdzwoniliśmy wszystkie możliwe numery, które udało nam się zdobyć. Większość nie odpowiadała, inne metodą spychologii udostępniały następne numery. W końcu trafiliśmy na właściwy. Pan nie odebrał, ale oddzwonił po godzinie.był sobotni wieczór (bo długo trwało zanim się udało coś zdziałać), kazał przechować jeża do poniedziałku i jeśli jego stan się nie poprawi zadzwonić. Rozumiem, że ten człowiek mógł być w tym czasie gdzieś daleko. Chwała mu za to, że w ogóle oddzwonił. Ale czy to jedyna osoba, która w tak wielkim mieście się tym zajmuje? Jeże są pod ochroną. Nasz w niedzielę po południu niestety zszedł.

  6. Psy tak naprawdę nie tęsknią tak za bieganiem.Mój przychodzi na działkę i siada na kolanach ludzi. Psy najbardziej lubią być blisko człowieka.
    Kot natomiast obchodzi działkę, poluje i co jakiś czas sprawdza czy nie poszliśmy do domu. Jak mąż naleje sobie mleka do szklanki to piersze łyki należą do kotki. I z mężem nic się nie dzieje, zdrów jak ryba choć już nie młody.

    • Mój uwielbia biegać, ale nie sam, trzeba z nim grać w piłkę, rzucać kije, uwielbia towarzystwo, zwłaszcza dzieci, bo te najlepiej się nadają do takiej zabawy, a jak nie ma kto się z nim bawić namawia przechodniów, podając kije przez ogrodzenie. Co do zdrowia, zwierzaki rzadziej niż ludzie roznoszą choroby.

  7. Zgadzam się. Sama zawsze miałam zwierzęta, same znajdy, odratowane z rąk złych ludzi i zazwyczaj będące po ciężkich przejściach. Mój ukochany pies (zmarł w wieku ok. 20 lat), kiedy trafił pod mój dach (po odpiłowaniu z łańcucha jakiegoś menela, który go przypalał papierosami i kopał), bał się i leżał plackiem na ziemi ilekroć ktoś coś głośniej powiedział. Po 16 latach razem (w chwili adoptowania miał około 3-4 lata wg weterynarza) byliśmy ze sobą tak zżyci, że żaden człowiek nigdy nie był dla mnie tak ważny jak on. To był prawdziwy przyjaciel, zawsze wyczuwał mój zły nastrój i przychodził się przytulić, spał w nogach mojego łóżka (bakterie? jakie bakterie? nigdy nie chorowałam!) i był najwdzięczniejszym zwierzęciem na świecie. Musiałam ze sobą walczyć, zanim zgodziłam się na jego uśpienie, zrobiłam to tylko dlatego, że strasznie cierpiał, miał zastój nerek. Przez rok sprzatałam mieszkanie 4-5 razy dziennie zbierając kał i mocz z wykładziny, wynosiłam go na dwór, bo nie miał siły zejść po schodach z pierwszego piętra, pod koniec woziłam na kroplówki, ale wtedy miewał jeszcze dobre dni. Kiedy zauważyłam, że odczuwa ból, którego już nie można stłumić lekami poprosiłam o jego uśpienie. Po żadnym człowieku tak nie płakałam! Kiedy słyszę, jak ktoś mówi o tym, że zwierzęta śmierdzą, są brudne, głupie, szczekające lub wyjące bez powodu to rozumiem to tylko w jeden sposób – taki człowiek do ludzi też ma negatywne nastawienie, tylko z tym musi się ukrywać, bo nie wypada. Są tacy socjopaci wśród nas, którzy nie mają uczuć tylko wszystko kalkulują, ale nie łudźmy się, że ich obojętność dotyczy wyłącznie zwierząt. Takiego człowieka nigdy bym nie zatrudniła, ani nie powierzyła opieki nad dzieckiem, po prostu ich unikam. Pozdrawiam!

  8. Jestem oburzona podejściem tego pana. Oczywiście ma prawo do własnych poglądów, jednak nie powinien na siłę wpychać ich drugiemu człowiekowi. Ja zwierzęta kocham, pracuję w sklepie zoologicznym i potrafię godzinami rozprawiać o ich potrzebach. Co więcej, niedouczony pan doktor myli się co do szkodliwości bakterii w ślinie psów. Fakt, jest ich więcej, niż w naszej, ale mają korzystny wpływ na gojenie się ran. Jeśli o walory zapachowe psa chodzi to można przecież pupila wykąpać. A jeśli karmi się odpowiednią karmą i dba się o jego potrzeby, to i zapach skóry i odchodów jest inny :) No, ale nie każdy za zwierzakami przepada, niestety.

    • Mój lekarz miał psa, poświęcał mu dużo czasu, pomimo, że jest zmęczony, bo pacjentów traktuje jak swoich bliskich i poświęca im nawet prywatny czas, wieczorami jeszcze przynajmniej dwie godziny znajdował na spacer z psem. Co do pracowników służby zdrowia, niekiedy średni personel medyczny uważa się za mądrzejszych od lekarzy. Na szczęście nie jest to normą.

  9. Moj maltanczyk Smartie ma 14 lat. Jest grzeczny, madry i bardzo kochany. Szczeka tylko, gdy ktos dzwoni do drzwi, lub gdy jakis pies mu sie nie podoba. Nigdy nie szczeka bez potrzeby, nigdy nikogo nie ugryzl. Nie ukrywam, ze spi z nami od lat i nigdy nikt z nas z tego powodu nie zachorowal! Olewam to, czy komus sie to podoba, czy nie – moj pies i moj dom! Mialam tez dwa koty, ale niestety juz odeszly do lepszego swiata :(. Moj poprzedni pies (znajda) rowniez byl bardzo grzeczny i spokojny. Moje corki wychowaly sie z nim, spaly i calowaly go i nie dostaly zadnej egzemy, czy innego chorobska z tego tytulu. A z kolei znam przypadki, kiedy dzieci chowane w sterylnych warunkach czesto zapadaly na zdrowiu. Moje dzieci w zasadzie rzadko chorowaly i to tylko na typowe choroby wieku dzieciecego. Osobiscie nie wyobrazam sobie zycia bez zwierzat, ktore sa zawsze szczere i wierniejsze niz ludzie, ale nalezy pamietac, ze zwierze to nie zabawka, ono tez czuje i cierpi! Poniewaz wielu ludzi jest jedynie zapatrzonych w siebie i nie widzi dalej niz koniec wlasnego nosa, wobec tego lepiej by takie osoby nie posiadaly zwierzat. Natomiast dla wszystkich dreczycieli znecajacych sie nad zwierzakami powinna byc bezwzglednie kara dlugoletniego wiezienia!!!

      • Ja z moim nie wychodzę na poza ogrodzenie, nie muszę na szczęście po nim sprzątać,ma w ogrodzie jedno miejsce, gdzie się załatwia i nawet gdybym bardzo chciała:) nie wejdę tam bo jest to miejsce w rogu ogrodu, dokładnie zarośnięte przez leszczynę i olbrzymi krzew iglasty, który mocno się rozrósł.Nie pozwalam aby miał kontakt z maleńkimi dziećmi, bo nie zna, nie miał styczności i wygląda na przestraszonego, wiadomo pies gdy się czegoś boi lub nie zna, może zareagować różnie. Takie biegające, to dla niego już najlepsi kumple.Gdy wpuszczam do domu obcą osobę, także profilaktycznie go zamykam, choć nie zdarzyło się aby okazał w stosunku do kogoś agresję. Przeciwnie, jest nadmiernie towarzyski i wita się w nieskończoność, jeśli mu na to pozwolić. To amstaf, więc niektórzy ludzie reagują histerycznie, dziwiąc się jak mogę trzymać w domu Bestię. Moja bestia, to pieszczoch tak naprawdę. Właściciele suczek mogą nas odwiedzać z pupilkami, ale już właściciele psów nie. Choć jak był mniejszy, cieszył się na wszystkie psy, został jednak dotkliwie poturbowany kilkakrotnie, teraz więc wolę go trzymać z daleka od piesków. Taka może przesadzona ostrożność, ale lepiej przesadnie niż wcale. Kiedyś, gdy był młodszy,córki wyszły z nim na spacer, na smyczy ma się rozumieć. Zostały zwyzywane od idiotek, przez panią,której poprzedni pies, notorycznie biegał luzem po ulicach i usiłował ugryź wszystkich,których napotkał. Pani tłumaczył wtedy wszystkim,że jeśli założy mu kaganiec, to jest bezbronny wobec innych psów. Teraz uważa jednak, że amstaf, nawet na smyczy, jest bestią,którą należy trzymać w klatce.Tak naprawdę z najłagodniejszego psa, można zrobić bestię, przez niewłaściwe postępowanie.

  10. Mamy w domu 10-letniego psa. Śpi na łóżku, włazi na kolana gości, domagając się pieszczot. Gdy mu się na to pozwoli, wskakuje na łóżko i też domaga się pieszczot;p Jest ułożony, choć miewa „humorki”, wtedy idzie do swojej „budy” pod łóżkiem. Ok 18 – 19 zwykle za mną chodzi żeby go wyprowadzić na spacer, nawet w deszcz. Chodzi ładnie przy nodze. Jedynie po pogłaskaniu Futrzaka myję ręce, taka profilaktyka. Śpi w domu, na podwórku się tylko „załatwia” z rana. W domu jedynie zaznacza teren, choć teraz bardzo rzadko. Żyjemy i mamy się dobrze. A w ślinie psa jest penicylina, dlatego „goi się jak na psie”… Boimy się tylko o jego reakcję na ok 2-letniego synka siostry, który poznaje świat rączkami, dotyczy to również naszego pieszczocha, który nie miał styczności z tak małymi dziećmi i zazwyczaj jest izolowany, zresztą nauczył się, że ma iść na dół jak mały jest na górze.
    Poprzedni złapał nosówkę, tego zaszczepiliśmy na wszystko co możliwe. Pies to obowiązek, nie rozumiem jak można wziąć psa od szczeniaka i zamknąć go w kojcu. Człowiek by zgłupiał, zdziczał i zwariował jednocześnie, a co dopiero pies.
    Mój jeden sąsiad ma dwa psy na łańcuchu, zdziczały, oszczekują wszystkich i chyba weterynarza to one na oczy nie widziały…
    Drugi sąsiad miał psy, każdy lądował w klatce i był karmiony chyba raz dziennie resztkami ze stołu. Czasem dawałam mu jakąś kość, pochłaniał ją momentalnie (mój najpierw powącha, i ewentualnie zje;p hrabia;p) Podobno ostatni pies drugiego sąsiada uciekł… ciekawe…
    Z kolei trzeci sąsiad miał już starego psa, już zdechł (właściwie odszedł). Był tak mądry, że wychodził sam na spacer i sam wracał do domu;) Sąsiad wziął drugiego psa, jak mu się wstępnie wydawało;p Po którymś takim wspólnym spacerze „pies” wrócił oszczeniony;p sunia miała już 3 mioty… Ale fakt faktem, te psy były zadbane;) Szczeniaczki przecudnej urody, z ostatniego miotu jeden psiak skończył pod kołami auta…
    Reasumując, jestem za trzymaniem psa w domu. Człowiek uczy się odpowiedzialności. Poleżałoby się brzuchem do góry a tu pies błaga o spacer albo o napełnienie miski…

    • No właśnie, a jaka to korzyść dla naszego zdrowia takie spacery:) Z pewnością większa niż błogie lenistwo, które chyba wszyscy trochę lubią.

    • „W domu jedynie zaznacza teren, choć teraz bardzo rzadko: … RYNSZTOK
      „Boimy się tylko o jego reakcję na ok 2-letniego synka siostry, który poznaje świat rączkami, dotyczy to również naszego pieszczocha, który nie miał styczności z tak małymi dziećmi i zazwyczaj jest izolowany, zresztą nauczył się, że ma iść na dół jak mały jest na górze.” … MEGA NIEODPOWIEDZIALNOŚĆ, potem może być za późno jak się coś stanie!!!
      „Poprzedni złapał nosówkę, tego zaszczepiliśmy na wszystko co możliwe. Pies to obowiązek, nie rozumiem jak można wziąć psa od szczeniaka i zamknąć go w kojcu. Człowiek by zgłupiał, zdziczał i zwariował jednocześnie, a co dopiero pies” – psi kojec to to samo co twój dom!!! Wariujesz w nim?
      „Reasumując, jestem za trzymaniem psa w domu. Człowiek uczy się odpowiedzialności. Poleżałoby się brzuchem do góry a tu pies błaga o spacer albo o napełnienie miski…” … WOLĘ DZIECI !

  11. a już myślałam, że jestem osamotniona. Mamy trzy psy (i jednego kota ;-D) i w tym problem. Nie dla nas ale dla ludzi. Bo w stadzie wron nie kraczemy jak one. Odstajemy. Bo jak tak można z trzema psami na smyczy spacerować po mieście?!? Może jakby były rasowe to ulica by to akceptowała? A tak? Skandal, trzeba skomentować, zaczepić, z dezaprobatą głową pokręcić…ręce opadają. Więc bardzo się cieszę, że akurat dziś rano (po kolejnym nieprzyjemnym incydencie wczoraj) trafiłam na Pani tekst, dziękuję i pozdrawiam

  12. Jak ktoś wcześniej napisał nie brakuje wariatów wśród nas. Obcy człowiek nie znający sytuacji osoby z którą koresponduje nie może narzucać swoich poglądów. Możliwe, że nudziło mu się w swoim sterylnym mieszkaniu, lub w pracy, sprowokowało go zdjęcie i dlatego do rozmowy wybrał Panią.
    Częściowo rozumiem jego argumentację. Nie jestem przeciwniczką psów/zwierząt w bloku (sama miałam psa kundelka, kanarki). ale uważam, że powinny to być MAŁE zwierzaki typu np york, jamnik, buldog, kundelek, ptaki, króliczek, małe gryzonie (chomiki, szczurki, myszy, szynszyle, kosztniczki, świnki), gady, pająki i tak dalej. Nie mam też nic przeciwko kotom dziko żyjącym w piwnicy, hasających po ogródkach, gołębiom, innym dzikim ptakom. Nie przeszkadza mi bałąganik zostawiony przezz pupili. Natomiast razi mnie gdy ktoś w małym mieszkaniu trzyma zbyt duże zwierze, nie poświęcając mu tyle czasu ile potrzebuje. Mi samej podobają się psy rasy husky, z dwykolorowymi oczami i chociaż marzę o posiadaniu takiego psa to bardzo dobrze wiem, że przy moim obecnym stylu życia, 2-pokojowym małym mieszkaniu taki pies zwyczajnie by się męczył. W bloku gdzie mieszkam na klatce, są dwa psy. Jeden to szczeniak york, drugi mała znajdka. I takie wielkościowo psy pasują do blokowisk. Psy są kochane, wyprowadzane i cieszą się życiem. Ostatnio nawet na spacerze przyłapalam sąsiadów na konwersacji z pieskiem:) ( a myślałam, że do tej pory tylko ja tak rozmawiam z moimi zwierzakami).
    Jeśli temu panu przeszkadzają psy w bloku, bo śmierdzą, bo brudzą, bo hałasują, bo coś tam, to bardzo mu współczuję, jego życie musi być bardzo smutne. Podejrzewam, że to może być starsza osoba, która po pierwsze jest przyzwyczajona do tego, że zwierzęta traktuje się przedmiotowo. Po drugie, że zwierzęta powinny mieszkać na wsi i być użyteczne a nie w mieście jako przyjaciel człowieka. Dla takiej osoby pies trzymany w mieszkaniu a nie na łańcuchu w budzie to rzecz straszna niemożliwa do wyobrażenia. Podejrzewam również, że temu panu przeszkadza wszystko wokół, nawet drudzy ludzie i swoim zachowaniem uprzykrza wszystkim życie. Z chęcią zaproponowaąłbym mu mieszkanie na odludziu ale przecież tam również może natknąć się na zwierzęta.
    Ciekawe jaką opinie wyraziłby o właścicielach zwierząt innych nich psy. W sumie domyślam się, prawdopodobnie argumentacja byłaby bardzo podobna. Swoją drogą zdziwiłby się ile ludzi w blokach posiada zwierzęta a sąsiedzi nawet nie wiedzą o ich istnieniu.
    Sama w chwili obecnej jestem szczęśliwą właścicielką dwóch ślicznych świnek morskich. Pomimo tego, iż mam małe mieszkanie zapewniłam im takie warunki aby czuły się tam bardzo dobrze i miały się gdzie wybiegać bez stresującego dla mnie biegania po pokoju (niestety mam sporo kabli i taka opcja odpada) . Codzienne sprzątanie na wybiegu, zajmuje mi po pracy dodatkowe 1.5-2 godziny ale nie narzekam. Staram się im zapewnić dzienną porcję mojego towarzystwa by czuły się bezpieczne i kochane. Gdyby nie to, iż codziennie wieczorem okupuję trawniki, zrywam liście mniszka, babki, koniczynę i wszelkie możliwe zielsko nikt by nie wiedział, że mam świnki morskie. Nie rozumiem tylko dlaczego ludzie się tak na mnie dziwnie patrzą i muszę się tłumaczyć sąsiadkom dlaczego tak a nie inaczej. Gdyby ten pan zobaczył jaki bałagan wytwarzają świnki, bobczą, sikają, rozwalają (szczególnie lubują się w rozwalaniu sianka z paśnika i wyrzucaniu z miseczki mieszanek roślinnych), hałasują, kwiczą, biegają, bawią, się, obgryzają swoje ulubione gryzaczki to prawdopodobnie dostałby zawału.
    Jestem przerażona wypowiedzią Nadwodnej. Czasami na osiedlu widzę błąkające się psy, które ktoś wyrzucił jak śmieci z auta. Serce mi się kraje ale niestety nie uratuję wszystkich zwierząt. To co wyprawiają właściciele Grety to ewidentne znęcanie się nad zwierzęciem. Już dawno powinni zostać zgłoszeni do ToZ albo innej fundacji zajmującej się psami oraz na policję! Jak można trzymać tak dużego psa tyle lat w kojcu! I to jeszcze w sytuacji (o ile dobrze zrozumiałam) jest to dom z ogrodem gdzie mały york swobodnie może się wybiegać! Nie mogę sobie tego wyobrazić. Nie wytrzymałabym z takimi sąsiadami, zapewne w nocy wkradłabym się w pobliże kojca i odpiłowałabym kłódkę albo wykupiłabym ją od nich.
    Irytują mnie tacy ludzie kupujący zwierzę dla dziecka na prezent a potem z prezentu robi się kłopot, który ląduje w najlepszym razie w schronisku w najgorszym jest wyrzucany, przywiązywany do drzewa albo ląduje na śmietniku. Nawiasem mówiąc na portalach typu gumtree, tablica w okresie letnim jest sporo ogłoszeń oferujących zwierzaki za darmo lub za symboliczną kwotę. Jakiś czas temu zszokowały mnie dwa ogłoszenia z północy Polski. Przykładowo weterynarz z lecznicy szukał nowego domu dla uratowanej świnki peruwianki, którą ktoś zapakował w karton i zostawił bez jedzenia i wody w upał na śmietniku. Pani wystawiła na sprzedaż rasową świnkę morską z powodu, iż dziecku znudził się prezent bo dostało kolejny: psa! A to są małe gryzonie, gdzie tam jeszcze psy, koty, konie… O zgrozo…

    • Być może Pani opisująca przypadek Grety ma ochotę tak zrobić:) boi się jednak, że Greta już tak zdziczała, że podczas próby uwolnienia, może zostać przez nią zjedzona:))) Nie znamy tych sąsiadów, nie wiemy co to za ludzie, sądząc po stosunku do zwierząt, Pani może się spodziewa niemiłego odwetu. Policja… cóż usłyszy, że oni nie są od tego. Jedyna prężnie działająca w tym kierunku organizacja o której wiem, to fundacja
      Przyjazna Łapa w Puławach. Reszta pożal się Boże…

  13. Ja nie trzymam psa w mieszkaniu – ja z nim mieszkam :) Nie zamierzam pozbywać się domownika, bo jakiemuś panu bardziej do psa pasuje schronisko niż dom. Mój psiak jest ze schroniska. Spędził tam prawie 6 lat a od 3 lat jest ze mną. Nie znam bardziej oddanego psiaka. Zaaklimatyzował się po godzinie, przezywa swoje drugie dzieciństwo. Bawi się jak szczeniak, rozrywa na strzępy swoje zabawki tak się przy tym ciesząc, że nie sposób się nie uśmiechać. A najważniejsze – wywołuje uśmiech u mnie od rana. Przychodzi rano się przywitać, polizać rękę czy wystajacą spod kołdry nogę – i mam od razu dobry humor. W schronisku glośno szczekał – odkąd opuścił to smutne miejsce – nie szczeka na nic i na nikogo. Weterynarz mi powiedział , że po prostu nie czuje potrzeby bo czuje się bezpiecznie. Chyba ma tę świadomość , że nie musi być obronny , bo to ja go bronię przed światem. Uwielbiam tę moją czterdziestokilogramową przytulankę.

    Do dziś nie wiem kto był komu bardziej potrzebny – ja psu, czy pies mi . Dzięki psiakowi wyszłam z depresji, dzięki psiakowi chodzę na długie spacery i chce mi się żyć. Owszem – jest jakimś substytutem – wzięłam go po tym jak wyprowadziło się moje dziecko , więc to też lek na syndrom opuszczonego gniazda.

    • Ludzie przyjmujący pod dach zwierzęta, świadomie – nie dla kaprysu – mają mniej problemów natury psychicznej. Co tu dużo mówić, zwierzęta często wykorzystywane są w różnego rodzaju terapiach z bardzo dobrym skutkiem. Podoba mi się Twoje stwierdzenie, że ty z psem mieszkasz, a nie trzymasz go w mieszkaniu:) Pozdrawiam.

  14. Rozumiem, że pies przyjacielem człowieka, że należy dbać, ale nie potrafię zaakceptować trzymania zwierząt w domu. Powinien mieć cały czas miejsce i okazję to tego, żeby załatwić swoje potrzeby, żeby się wybiegać, wybawić i zrobić wszystkie te inne rzeczy, do których jest stworzony. Trzymanie zwierząt w domu to bestialstwo. Wyobraźmy sobie, że każdy z nas może załatwić swoje potrzeby tylko wtedy kiedy jego „Pan” na to pozwoli. I iść na spacer wtedy kiedy „Pan” ma czas i ochotę. Nie traktujmy kogoś tak, jakbyśmy sami nie chcieli być traktowani. Dotyczy to zarówno ludzi jak i zwierząt.

    • Nie trafiłaś z zarzutem, ponieważ mój pies wychodzi kiedy chce i kiedy chce wraca do mieszkania, drzwi otwiera sam, nie umie tylko ich za sobą zamykać. Jednak zwierzęta tak jak i ludzie potrafią dostosować funkcje biologiczne do określonego rytmu dnia. Wyjątek stanowią sytuacje, gdzie w grę wchodzą zatrucia pokarmowe, ale to są sporadyczne wypadki. Czy w imię swobodnego wypróżniania się, pies powinien być bezdomny? Chyba nie to miałaś na myśli:) Pozdrawiam.

      • Mój pies jest trzymany w domu, ale codziennie spaceruje – rano i wieczorem obowiązkowo, bez względu na pogodę. Po południu też, pod warunkiem że jest ładnie. Na nasze szczęście mieszkam zaraz niedaleko terenów zielonych, leśnych, polnych bym powiedziała – nie ma większej frajdy niż wąchanie wydeptanych przez sarenki ścieżek :).
        Co do załatwiania potrzeb – pies jeśli jest zdrowy i dorosły to nie załatwia sowich problem „na okrągło”. Mojemu wystarczy 2 razy na dobę, nie zdarzają mu się niespodzianki nigdy. Karmimy go o regularnej porze tym samym jedzeniem, więc nie zdarzyła mu się jeszcze nigdy jakaś anomalia.
        Nie puszczam go samopas na podwórko, bo się o niego boję i nie mam warunków ( obok „lasku” jest główna droga, na której masowo łamie się przepisy dotyczące prędkości jazdy :/ – nie raz widziałam tam psy i koty, które delikatnie mówiąc, miały mniej szczęścia :( ). Wolę go pilnować. Z resztą, on i tak nie lubi zostawać sam, nawet na własnym ogródku.

        • Żaden nie lubi zostawać sam. Mój też, jeśli zbyt długo nie wychodzę do niego, przychodzi po mnie co chwila:)

  15. Wspaniała kobieta:). Sama przygarnęłam przybłędkę, więc wiem jak to jest ją mieć i jak to jest odpierać argumenty oszołomów. Nie chcą, niech nie mają ale niech innym nie zabraniają…

    • Co tam argumenty oszołomów:))) Najważniejsze, że my wiemy co to za radość – mieć przyjaciela, który pójdzie za Tobą wszędzie. Oszołomy nigdy tego nie poznają. Tym zaś, którzy się wstrzymują z braku warunków i czasu – chwała za to, że nie ulegają kaprysom narażając zwierze na mękę.

      • Nie oszołomy tylko ludzie normalni, których stać na prawdziwych przyjaciół. A jak ktoś nie potrafi rozmawiać z ludzmi bierze psa do domu i MYŚLI, że to .. przyjaciel..hah

  16. Mój Floki w łóżku nie śpi. Ale na kanapie już o owszem :) Nie ma nic przyjemniejszego niż przytulić się do takiego puchatego grzejniczka :)
    Pozdrawiam ciepło! :)

  17. Twoja wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka. Bardzo mądre zdanie i staram się tego trzymać. Każdy niech sobie robi i trzyma w domu co i kogo chce dopóki to nie wadzi (w sposób oczywisty i bezsprzeczny) innym ludziom.

  18. Dla mnie też nie do pomyslenia jest aby trzymać jakiekolwiek zwierze w domu. Rybki okey…to jeszcze przejdzie ewentualnie patyczaki.
    Ale pies? Kot? Jak mozna mieć psa czy kota za przyjaciela….tak tak, wiem bo nie opusci itp itd … kurwa ale to smierdzace z natury zwierzeta, ktore nie sa zwierzetami domowymi. To ludzie pedzacy za jakimis glupimi trendami wprowadzaja zwierzeta do domu niczym ludzi i uznaja, ze tak jest dobrze. Tak jest okey i tak juz jest! A wlasnie nie jest, bo od wiekow psy siedzialy w swoich domach zwanymi budami i pilnowaly domu a nie kanapy czy obiadu na ludzkim talerzu. Mowia ze czlowiek ktory nei lubi zwierzat nie ma serca itd…ma serce ale ma tez rozum, ktory mowi ooooooo nie. Pies do domu nie wchodzi bo czlowiek do budy tez sie nie wpierdala. Jesli tak kochanie zwierzeta siedzcie z nimi w budach jak z najlepszym przyjacielem w pubie a nie non stop zapraszacie je do siebie; A jak jeszcze widze psy biegajace po domu gdzie sa male dzieci to mam ochote pozabijać rodziców, ktorzy sa mega nieodpowiedzialni. A, ze mniej zarazkow niz czlowiek ma w paszczy piesek…fajnie moze nawet miec 0% ale gowna lize i swoje jaja tez a czlowiek nie i to juz jest w zupelnosci odrazajace. Szczegolnie jak ktos sie to siersciucha tuuui i leci prawie w slimaka…zygac sie chce doslownie….pozdrawiam wszystkich milosnikow zwierzat i apeluje: OGARNIJCIE się zanim będzie za późno!

    • Pozwól, że sama zdecyduję o tym, czy psa trzymać w domu, czy w budzie, choć nie bardzo rozumiem po co mi pies w budzie. Znam takich ludzi, owszem, ale ich psy zazwyczaj biegają wolno i przyjaźnią się z właścicielami, a budy tych psów to nie jakieś nieocieplane sklecone z desek „baraki”. Znam także i innych, trzymających psa na łańcuchu, z łaski rzucających jakiś spleśniały chleb, czy cokolwiek, co już do jedzenia się nie nadaje. Ja nie namawiam, bo wiem, że nie wszyscy nadają się do przyjaźni ze zwierzętami i szczerze mówiąc, nie namawiam ze względu na dobro zwierząt. Chcesz – pogadaj z rybką, albo patyczakiem, Twoja sprawa. Nie udzielaj jednak rad innym, pozwól, że sami zdecydują, czy wolą mieć psa, kota, rybki, czy faceta w domu. Ostatnio spotkałam się z powiedzeniem, że Kto skrzywdzi zwierzę, kiedyś skrzywdzi i człowieka. Nie do końca się z tym zgadzam, ale wiem, że w odwrotnej kolejności to pewne. Ja po prostu nie ufam typom, dla których zwierze to coś gorszego i można bezkarnie zrobić mu krzywdę. Dawniej psy w budach pilnowały dobytku właścicieli, teraz mamy dwudziesty pierwszy wiek i wymyślono alarmy już w poprzednim stuleciu. Więc oszczędź,sobie i psu wątpliwej przyjemności wzajemnego towarzystwa – zamontuj sobie alarm, bo jeszcze wcześniej psy nie były udomowione, a ludzie skakali po drzewach.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>