Tamto mnie wkurzyło – to mnie cieszy szczególnie.

Nawiązując do umieszczonego na pierwszej stronie Onetu, mojego wpisu o braku poszanowania prywatności.

Zawsze byłam altruistką. I tym razem pomogłam wielu osobom.
Nie sprowokował mój wpis co prawda sporej dyskusji – jak założyła
Pani redaktor, ale umożliwił  wielu osobom wyplucie sporej dawki
jadu i żółci, co oczyściło z pewnością organizmy i sprawiło, że ich dzień
staje się radośniejszy, no i zdrowszy – nie grozi im bowiem samootrucie.
Przynajmniej chwilowo, do wyplucia kolejnej dawki jadu.

Są dwie kategorie blogerów, tak w dużym skrócie, bo faktycznie jest ich więcej.
Tacy co piszą dla aprobaty i pochwał – gdy nie otrzymują swojej dziennej dawki
pochwał i potakiwań są chorzy.
Radzą sobie jednak, zakładając Towarzystwa Wzajemnej Adoracji,
lub podpinają się pod już istniejące ( wystarczy tylko zgadzać się ze wszystkim co przeczytasz i
chwalić).
Są tacy, którzy jak ja – piszą by wyrzucić z siebie to co ich denerwuje, co ich boli,
lub co im się przytrafiło – nie oczekując ogólnej akceptacji, sami też mając odwagę
skrytykować, to z czym się absolutnie nie zgadzają, nie dbając o to, czy się komuś narażą,
czy przeciwnie.

Zawsze jednak cieszy mnie, jeśli w jakiś sposób mogę pomóc – nawet pełniąc chwilowo
niewdzięczną rolę spluwaczki i odgromnika, pozwalającego pozbyć się nadmiaru
negatywnej energii, gromadzonej w sobie za sprawą niewłaściwie funkcjonującego organizmu,
bądź psychiki.  Mam wtedy poczucie, że moje pisanie pomogło nie tylko mi, ale i tym,
którzy w bezpieczny sposób, za pośrednictwem internetu, anonimowo dali upust agresji,
nie narażając się przy tym na solidnego kopa, lub cios w szczękę

Dlatego chyba po raz pierwszy  cieszę się, że mój post trafił na pierwszą stronę i spełnił
pożyteczną wielce rolę autoterapii. Mnie to nie dotyka w żaden sposób,
a ilu ludziom pomogło? Pozdrawiam serdecznie , tych co czytają, nie muszą się ze mną zgadzać
absolutnie, każdy ma prawo do własnego zdania, ja to potrafię szanować.
Chorym życzę zdrowia – przede wszystkim psychicznego, pozostałym zaś miłego dnia:)

 

Kiedyś malowałam pędzlem, teraz słowem, nigdy nie byłam w tym dobra, tak jak w okazywaniu uczuć. Jednak dobry jest każdy sposób żeby je z siebie wyrzucić. Zanim cię uduszą.

2 komentarzy

  1. ~bursztyn10 · 21 sierpnia 2014 Odpowiedz

    No właśnie. Pies ich trącał…

    • kobieta-nie-typowa · 21 sierpnia 2014 Odpowiedz

      Niektóre osoby, jak Pani Komentująca pod nickiem Mika, prosi o czytanie ze zrozumieniem:) a nijak zrozumieć nie potrafi,że całkowicie chronię swoja prywatność, nie umieszczam zdjęć na blogu, nie podpisuje się nazwiskiem, własnie dla ochrony prywatności, bo nie zależy mi na popularności, takiej czy innej. I nijak zrozumieć nie potrafi, że pan pstrykający zdjęcia nie pstrykał ich znanej blogerce, którą nigdy nie będę:))) ale obcej kobiecie, a to jest zasadnicza różnica. Pisząc bloga w jakiś sposób wyrażam siebie, owszem. Ale nie wchodzę na daje poznać tyle siebie, ile sama chcę i uznam za stosowne, a co i tak tajemnicą nie jest. Nie o tajemnicę tu chodzi, a o zdjęcia wykonane cholera wie po co i w jakim celu. Ale tego Bursztynku, oni nie zrozumieją. Jak to się dziwić, że oświata taka a nie inna, skoro naród taki niekumaty? Dlatego masz rację Bursztynku. Pies ich trącał:)))

Zostaw odpowiedź