Jak mało trzeba, aby złamać człowieka

Była jeszcze właściwie dzieckiem. Poczwarką przeistaczającą się w motyla. Postać poczwarki nie wygląda zbyt ciekawie, trudno się nią zachwycać. Była inna niż jej koleżanki, nie tylko fizycznie. Pozbawiona kokieterii w stosunku do chłopców, co odczytywano w kręgach rówieśników za przejaw niedojrzałości, a jednak nad wiek poważna i mądra. Nie należała do faworytek jeśli chodzi o pierwsze podrywy. Chłopcy w jej wieku woleli inne dziewczyny. Bardziej krzykliwe, chętne do kontaktów damsko – męskich, ograniczających się w tym wieku do obmacywania w ciemnych zakamarkach szkolnych korytarzy. Dziewczyny niekoniecznie urodziwe, ale mające już pewne atuty kobiecości i potrafiące je wykorzystać we właściwy dla tej grupy sposób. Owszem podobała się paru co poważniejszym chłopakom, ale sama nie wykazywała zainteresowania, więc i oni nie czynili w jej kierunku ukłonów.

Coś się zmieniło na wycieczce szkolnej. Nie ona sama. Nadal pozostała cicha i poważna, na tle krzykliwych prowokujących koleżanek. Tamte bardzo szybko znalazły sobie adoratorów, wśród chłopców z innej szkoły, również uczestników wycieczki. Nią zainteresował się najprzystojniejszy z nich, chłopak również różniący się od rówieśników. Spacerowali, rozmawiali, dobrze się czuli w swoim towarzystwie, on dawał jej do zrozumienia, że mu się podoba, ale nie w tak prostacki sposób jak kolesie w tym wieku.

Ostatniego dnia wycieczki, w holu pensjonatu czekali aż zbiorą się wszyscy. Stała sama nieopodal grupki złożonej z dziewcząt z jej klasy i jego kolegów. Zauważyła, że wszyscy ja obserwują, wymieniają uwagi, co chwilę parskają śmiechem. Poczuła się nieswojo. Jeszcze gorzej poczuła się za chwile, gdy jeden z jego kolegów oderwał się od obserwującej ją grupy, podszedł i wypowiedział właściwie tylko dwa zdania:
„Prosimy Cię abyś z takim wyglądem nie zawracała głowy naszym chłopakom. Od tego zgłupieją do reszty”, po czym odszedł. Nie wiem co wtedy poczuła. To wie tylko ona. Jednak od tego momentu unikała chłopaka do końca wycieczki, unikała wszystkich wymawiając się bólem głowy. Na szczęście późnym popołudniem wyruszyli w drogę powrotną. Nie sądzę żeby to, co usłyszała wtedy zburzyło jej świat kompletnie, ale skutek jaki wywarło można porównać do podcięcia skrzydeł przed pierwszym lotem. W zasadzie wagi tych słów nie dała po sobie poznać. Stała się bardziej skryta i poważna, to wszystko.

Gdy skończyła piętnaście lat lat, starsi chłopcy obserwując ją twierdzili, że rośnie idealny materiał na żonę. Bardzo ładna, a jednocześnie stateczna i poważna. I cóż z tego, że mając lat szesnaście wyglądała jak dziewczyna z żurnala? Co z tego, że w porównaniu do koleżanek, które wtedy cieszyły się takim powodzeniem wyglądała jak milion dolarów? One już walczyły z nadwagą i trądzikiem, ona smukła o cerze idealnie gładkiej, nie potrzebująca nawet krzty makijażu, dla podkreślenia czy zatuszowania czegokolwiek. Tamte słowa tak bardzo zapadły jej w serce, że uwierzyła w nie bezkrytycznie. Wokół niej kręcili się najprzystojniejsi chłopcy, a zazdrość koleżanek nie miała granic. Jeśli nawet spodobał jej się któryś z nich, wycofywała się od razu, gdy któraś z jej przyjaciółek, napomknęła choć jednym słowem, że własnie jej się ten chłopak spodobał. Nie umiała zawalczyć o swoje, odpuszczała we wszystkim.

Nowa szkoła, nowe – lepsze – koleżanki, stare nawyki. Mimo, że delikatnie próbowałam nią wstrząsnąć tłumacząc, że zasługuje na coś więcej, śmiała się tylko, że widzę to czego nie ma, że aby było tak jak chcę – nie wystarczy chcieć. W dorosłym życiu było tak samo. Brzydsze od niej, sprzątały jej sprzed nosa najlepsze partie, mniej zdolne dostawały lepszą pracę. Machnęłam ręką, bo nie można na siłę nikogo uszczęśliwić. Miałam zresztą swoje problemy. Do dnia kiedy mi oznajmiła, że się zaręczyła. Po trzech miesiącach znajomości, z najgorszym bufonem i idiotą jakiego nosiła ziemia. Był jej przeciwieństwem. Najpospoliciej przeciętny, niepospolicie głupi i nieziemsko pewny siebie. Kiedy mnie poprosiła, abym została druhną nie wytrzymałam. W ostrych słowach skrytykowałam jej wybór i odmówiłam. Powiedziała mi wtedy, że jestem jedyną osobą, która nie wiadomo dlaczego usiłuje jej wmówić coś czego nie ma. Od słowa do słowa, a pożarłyśmy się wtedy ostro, powiedziała mi wtedy o tamtej wycieczce, o tamtej rozmowie i dodała, że tylko ja z jakiegoś powodu myślę inaczej. Ona zaś sądzi, że widzę w niej osobę nie jaką jest naprawdę, ale z jaką chciałabym się przyjaźnić.
Zszokowało mnie to wszystko tak, że po raz pierwszy w życiu nie wiedziałam co powiedzieć. Widziałam jaka jest naprawdę. Jak to możliwe, że ona tego nie dostrzega? Czy ta jedna rozmowa, a raczej monolog idioty, podpuszczonego przez zazdrosne idiotki, mógł tak dalece zmienić jej samoocenę? Czy naprawdę do tej pory nie przejrzała na oczy na tyle, aby zobaczyć różnice między sobą, a złośliwymi kumpelami z wielkimi tyłkami, cellulitem, biustem wiszącym do pasa i trwałą na przetłuszczonych włosach? Myślałam o tym długo, ale jedyna słuszna myśl, która przyszła mi do głowy, to nie krytykować jej wyborów, pozostawić jej decyzję i wspierać w każdy możliwy sposób, bo inaczej stracę przyjaciółkę.

Nigdy nie była z nim szczęśliwa. Nigdy nie była doceniona. Idiota, którego poślubiła nawet nie przypuszczał jakie szczęście go spotkało. Tak trwają do dziś. Nadęty bufon z wielkim brzuszyskiem i łysym łbem i ona, jego żona – delikatna, piękna, zrezygnowana i pogodzona z losem. Ja od tamtego dnia, kiedy się dowiedziałam prawdy, jeszcze bardziej znienawidziłam wszystkie wredne, zazdrosne idiotki i cwaniary i nadętych gogusiowatych bufonów, którzy im wtórują. Niewiele trzeba, żeby zabić w kimś poczucie własnej wartości, pozbawić wiary w siebie i radości życia. Żeby to odwrócić, czasem nie da się zrobić nic.

156 komentarzy do “Jak mało trzeba, aby złamać człowieka

  1. Oj kobieto nie- typowa Grafomanka z Ciebie i w dodatku bardzo upierdliwa Takie pisanie na siłę o niczym pitu pitu i niby mądre odpowiadanie Robisz na siłę inteligentkę z siebie

    • Krytyk literacki na miarę Onetu. Zawsze podkreślam, że mój blog jest grafomański, więc Ameryki nie odkryłaś. Czy opowiadanie jest o niczym? Dla Ciebie i Tobie podobnych tak. Dla mnie nie. Więc pozwól, że będę pisała jak chcę i o czym chcę. Czytać nikt nie musi. Literatury naprawdę wartościowej nie szukam na stronach Onetu.

  2. …mozna czytac i nie rozumiec,
    mozna mówic i nie byc zrozumianym..

    …..dlatego malpy nie wiedzá -dlaczego snieg jest zimny…..

    fajne nutki które milo sié czyta

    Pozdrawiam Antonio

  3. Smutne jest to,że rzeczywistość taka właśnie jest.Są osoby,które chcąc dowartościować samych siebie poniżają innych i niestety Ci skromni i nie wywyższający się uginają się pod krytyką tych nadętych,którzy pod płaszczykiem podłości ukrywają swoje kompleksy.Najbardziej jednak śmieszy mnie komentarz Kasi,który sam w sobie jest potwierdzeniem tego o czym pisałaś.Ktoś widocznie chce się dowartościować anonimowo wytykając błędy,które są zupełnie dla mnie nie zrozumiałe.To Twój blog i Twoje przemyślenia,jak się komuś nie spodobało wystarczy zamknąć i zapomnieć,nie trzeba wylewać swoich złośliwości na kogoś kto poświęcił czas i energię,żeby podzielić się swoimi przeżyciami z innymi.

    • Mówiąc szczerze, żal mi takich ludzi jak Kasia. Zadają sobie trud napisania tych kilku zdań tylko w jednym celu i kompletna porażka. Źle wybrała ofiarę. Spłynęło bez śladu. Dawno zaszczepiłam się na takich ludzi. To było konieczne, ze względu na rzeczywistość, w której takie zachowania szerzą się jak zaraza.

      • I oby tak dalej,bo masz rację niestety jest co raz więcej takich osób i zachowań.Rób to co lubisz i to co sprawia Ci przyjemność.Mi czytało się bardzo fajnie pomimo dość smutnego tematu.Chętnie zajrzę tu jeszcze nie raz.Pozdrawiam

  4. Witaj…A to Ci sie trafił krytyk literacki.Koń by sie uśmiał !.Miej to głęboko w nosie ! Bądż sobą i pisz naprzekór Kasi.A takie jak Ona niech sobie bonprix oglądają:duzo obrazków i myslec za wiele nie trzeba ….A Tobie kibicuje i będe zaglądać.

    • Dzięki:) Opinia Kasi, oraz jej podobnych krytyków, ma dla mnie takie znaczenie jak ubiegłoroczny śnieg. Piszę sobie, bo mi się chce, piszę tak jak mi się chce. O nagrody literackie ubiegać się nie myślę – znam tutaj przynajmniej jedną osobę która ma na to szansę, bo pisze naprawdę świetnie – kto chce ten czyta, kto nie chce nie czyta. Można się ze mną zgadzać lub nie, to sprawa indywidualna i każdy ma swoje zdanie. Ja też nie ze wszystkimi się zgadzam, ale mam jedną zasadę – nie krytykuję stylu, bo daleko mi do doskonałości, a czytając blogi nie szukam białych kruków, ale fajnych treści. Pozdrawiam.

  5. Szkoda, ze zabraklo jej instynktu samozachowawczego i zmarnowala swoje zycie wychodzac zle zamaz. Zupelnie nie rozumiem dlaczego wine za jej zyciowe porazki przerzuca sie na jakies glupkowate towarzystwo. Rozumiem, ze brakowalo jej wiary w siebie, ale to nie znaczy ze nalezy wieszac sie na byle jakim facecie. Miala do wyboru wiele rozwiazan zyciowych. Mogla poczekac, mogla zainwestowac w siebie, w swoje wyksztalcenie , mogla zostac tzw. stara panna itd itd.

    • Myślę, że te kilka słów wypowiedzianych przez jakiegoś szczeniaka, tylko dopełniło kielich. Zaważyło na tyle tylko dlatego, że w pewnym wieku każdy z nas szuka akceptacji rówieśników. Zdanie rodziny już nie jest tak ważne.Jeśli jednak na co dzień od tych, którzy powinni nas wspierać słyszymy – Jesteś beznadziejna… Nie potrafisz… Spójrz na koleżankę, dlaczego ty nie jesteś taka jak ona… – wówczas słowa wypowiedziane przez tych, których zdanie jest dla nas bardzo ważne są jakby potwierdzeniem tego, co słyszymy całe życie. Na pewno wpływ na naszą samoocenę ma nie jedno wypowiedziane zdanie, ale gdy jest się notorycznie krytykowanym – jedno zdanie osoby z zewnątrz wystarczy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>