Jak to z Romkiem było…

Odwiedziła mnie dziś znajoma. Kiedyś bliska znajoma, teraz jak to w życiu bywa, nasze drogi jakoś się rozeszły.
Nasze mamy bardzo się przyjaźniły, teraz kiedy obie nie żyją, te kontakty trochę się rozluźniły. Zawsze jednak, kiedy nadarzy się okazja – czyli mniej więcej co dwa lata – odwiedzamy się, a ściślej, ostatnio raczej to ona mnie odwiedza.
Lubię te wizyty, bo Krystyna poczucie humoru ma, z natury przypisane i choćby całkiem poważnie się do czegoś zabrała, to często jakoś tak komicznie wychodzi.
Komicznie wyszło jej nawet małżeństwo pomimo, że może nie z wielkiej miłości zawarte, ale raczej z wielkiego przywiązania, trwałe i szanujące się, aczkolwiek nie bez zgrzytów, jak to w każdym stadle bywa.
Ów komizm, polega na całkowitym niedopasowaniu gabarytowym. Znali się bowiem z mężem obecnym od dziecka i od dziecka rośli z przekonaniem, ze kiedyś się pobiorą.
Z tym, że rośli rożnie. Romek mniej, Krysia więcej.
Rożnica pogłębiła się jeszcze, wraz z upływem lat, na korzyść Krysi, która jeszcze urosła, tym razem na szerokość.

Starym zwyczajem przy kawie, opowieści snułyśmy, co się u której przez ostatnie lata zmieniło.
W pewnym momencie, padło sakramentalne powiedzenie Krysi – Oj nielekko ja z tym moim chłopem mam, nielekko.
Uśmiechnęłam się tylko, bo mi na myśl przyszło, że to raczej zupełnie odwrotnie, to on raczej z Krysią ma nielekko.
I wcale nie dlatego, że to „zła kobieta była”, nigdy przecież fizycznej krzywdy mu nie uczyniła, a mogła. Bardziej przez to, że ogniska domowego strzegła nad podziw gorliwie i z tej przyczyny Romek o piwku z kolegami mógł spokojnie zapomnieć.
I od razu przed oczami  stanął mi Romek i wspomnienie o tym, jak Krysia jednak krzywdę mu wyrządziła.
Jeden raz.
Nieświadomie, co prawda i nie fizyczną, ale wyrządziła. Farbowała sobie bowiem włosy, na piękny kolor zwany „strażacka czerwień”. Aby włosów nie męczyć zbyt częstymi wizytami u fryzjera, podtrzymywała sobie barwę, używając szamponów koloryzujących. Znajoma przywoziła jej te szampony z Węgier, bo ponoć były trwalsze. Raz buteleczka wyślizgnęła jej się z ręki i upadła pękając. Żal jej się zrobiło szamponu, więc przelała go szybko do butelki po szamponie familijnym.

Ten drobny szczegół, miał olbrzymie znaczenie, w skrzywdzeniu Romka.
Przyczynił się do niego bezpośrednio. Zdarzenie miało bowiem miejsce na krótko przed wyjazdem Krysi do sanatorium. Jedyna w życiu okazja, aby Romek z życia skorzystał i na piwko z kolegami wyskoczył. Koledzy postanowili nawet to uczcić i o korzystanie z życia zadbać specjalnie. Druga taka okazja mogła się Romkowi nie trafić.
Wysłuchawszy napomnień, pouczeń i instrukcji, odwiózł żonę na dworzec, po czym wrócił, aby się do korzystania z życia przygotować godnie.
Napuściwszy wody do wanny, otwarł piwko, zapalił papierosa i postanowił się zrelaksować. Najpierw kąpiel z pianką.
Czas szybko mijał, uroki życia czekały, koledzy również, należało się pospieszyć.
Sięgnął więc po butelkę z szamponem, umył włosy starannie, raz i drugi. Teraz należało się ogolić. Z maszynka do golenia stanął Romek przed lustrem i nie poznał faceta w tym lustrze. On był blondynem, a z lusterka patrzył na niego jakiś rudy fagas. Gdy zrozumiał pomyłkę, zaczął usuwać szkody, czyli kolor z włosów, myjąc je po raz drugi, trzeci i piaty. Bez rezultatu.
I pewnie nigdy bym się nie dowiedziała o tym, gdyby nie telefon, który odebrałam tamtego dnia. Przerażony męski głos pytał mnie, jak usunąć z włosów szampon koloryzujący. Niestety, nie wiedziałam. Nawet gdybym wiedziała, nie mogłam pomóc. Przez następną godzinę, po wysłuchaniu relacji, nie mogłam wykrztusić słowa, płacząc ze śmiechu.

Kiedyś malowałam pędzlem, teraz słowem, nigdy nie byłam w tym dobra, tak jak w okazywaniu uczuć. Jednak dobry jest każdy sposób żeby je z siebie wyrzucić. Zanim cię uduszą.

28 komentarzy

  1. ~xxx · 1 marca 2014 Odpowiedz

    ale hujowe

    • kobieta-nie-typowa · 2 marca 2014 Odpowiedz

      „H..owe”, to może być imię, jeśli ci dali Wacek, albo Szczepan. Tekst może być kiepski, beznadziejny, okropny. Ch..owe, powinniśmy pisać przez ch. Zgodnie z tradycją języka.

  2. ~laura · 1 marca 2014 Odpowiedz

    Witaj:))))
    No to się Romuś umalował:))))
    Świetnie to Opowiedziałaś:)
    Miłego dnia:)))

  3. ~Romek · 1 marca 2014 Odpowiedz

    Wcale że nie tak to było. Ona specjalnie wlała ten koloryzujący do butelki z moim szamponem, żebym nigdzie nie wyszedl. Tak w ramach dbania o ognisko domowe, sama pojechała na tą całą krzako-terapię.

  4. ~Facet · 1 marca 2014 Odpowiedz

    I to był ostatni błąd jaki Krysia popełniła… Po miesiącu spędzonym na intensywnej terapii stala sie jakby nieco bardziej myśląca…

  5. ~Romek · 1 marca 2014 Odpowiedz

    I to kolejny dowód na to, ze baby sa głupie

  6. ~barteqzw · 1 marca 2014 Odpowiedz

    zawiadomcie prasę.

    • kobieta-nie-typowa · 2 marca 2014 Odpowiedz

      Niezwłocznie. Tylko o czym? O wpadce Romana, czy o tym, że potrafisz pisać?:)))

  7. ~ola · 1 marca 2014 Odpowiedz

    bardzo mi siepodobalo tylko zal romka nawet jako kobieta zaluje chlopaka jak to czytram to widze mojego ziecia he he

  8. ~TieMan · 2 marca 2014 Odpowiedz

    Gratuluję lekkiego pióra. Miło się czyta.

    Pozdrawiam i zapraszam
    wposzukiwaniuzony@onet.pl

  9. ~facet · 2 marca 2014 Odpowiedz

    ZAL mi cie Romus ,oj zal,,,,,

  10. ~Brzydactwonieziemskie · 2 marca 2014 Odpowiedz

    Nie uwierzę w taki przypadek. Stawiam jeden do stu, że przelanie szamponu odbyło się z pełną premedytacją.
    Pamiętam jak moja teściowa wsunęła swojemu mężowi do kieszeni płaszcza swoje reformy o rozmiarach średniego żagla, gdy teściu usiłował urwać się na małą popijawę.
    Wrócił z imprezy dużo wcześniej niż zamierzał, z mało wyczuwalnym chuchem, mamrocząc pod nosem „Jest cholera… No jest cholera…”.
    Teściowa udawała, że pilnie ogląda telewizję…

    • kobieta-nie-typowa · 3 marca 2014 Odpowiedz

      Czy kobiety naprawdę potrafią być tak przewrotne, aby zrobić coś takiego z premedytacją;)

  11. ~izosik · 3 marca 2014 Odpowiedz

    Dobrze napisane, ku przestrodze ;).

  12. ~niezły-ubaw · 3 marca 2014 Odpowiedz

    Celowo czy nie – zabawnie :-) Mój mąż podprowadza mi szampon do rozjaśniania pasemek…. ostatnio zdziwił się, że tak osiwiał he he. Jakbym wlała do tej butli jakiś inny to też by go użył i mógłby zdziwić się jeszcze bardziej.
    A Romek mógł dla hecy wyjść z tymi rudymi włosami, może nawet piffko byłoby smaczniejsze?

    • kobieta-nie-typowa · 3 marca 2014 Odpowiedz

      Nie miał wyjścia, w końcu efekt takiego „mycia” nie znika w ciągu kilku dni, Weekend minął i trzeba było iść do pracy, ku uciesze kolegów. Nawet na mocno skróconych włosach, widać było świetny kolor:) Szkoda tylko, że okazję do piwka zmarnował:(

    • ~Brzydactwonieziemskie · 4 marca 2014 Odpowiedz

      No przecież mężczyzna patrzy na butelkę i widzi napis SZAMPON. Niczego więcej nie dostrzega.
      A że potem efekty bywają dość niecodzienne? No cóż, takie jest życie…

      • kobieta-nie-typowa · 5 marca 2014 Odpowiedz

        No właśnie widzi napis szampon, ale w tym wypadku niejedna kobieta też by się mogła pomylić. Pół biedy jeśli rzecz dotyczy szamponu, efekt niecodzienny, owszem, ale odwracalny i nieszkodliwy. Czasem przelewamy inne środki w pojemniki po czymkolwiek, nie zawsze bezpieczne, bez opisu . To już może być przyczyną poważniejszych problemów.

  13. ~korek115 · 3 marca 2014 Odpowiedz

    Romeczku, wystarczy włosy zgolić!

  14. ~ela · 3 marca 2014 Odpowiedz

    rudy kolor wcale nie jest taki zły, powiem nawet więcej jest rewelacyjny :) oczywiście wszystko zależy jak się komponuje całość…
    http://www.alestrona.net/144/merida_waleczna_cosplay.html

  15. ~joanna · 3 marca 2014 Odpowiedz

    Nie, no ubawiłam się serdecznie. Wybieram się na kilka dni z koleżanką a miałam problem jak tu „Romka” samego w domu zostawić. Już wiem hahaha
    Świetnie napisane,lekko i zabawnie w pełni obrazując sytuację. Pozdrawiam i oby tak dalej!

    • kobieta-nie-typowa · 3 marca 2014 Odpowiedz

      Błagam, proszę tego nie robić! Wyjdę na pomysłodawczynię, a to prawie jak udział w przestępstwie:) Szykuje mi się kolejny wróg!

Zostaw odpowiedź